- Z chodnika było widać tylko nogi. Ciało leżało za krzakiem – mówi chłopiec, który znalazł zwłoki młodej kobiety w Kostrzynie. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura.

Policja informację o tym makabrycznym znalezisku otrzymała po godzinie dziewiątej.
Nas o całej sprawie poinformował Czytelnik. Udało nam się porozmawiać z chłopcem, który znalazł ciało kobiety. To mieszkaniec pobliskiego bloku. – Wyszedłem z psem na spacer. Gdy szedłem chodnikiem zauważyłem wystające zza krzaków stopy. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że tam leży jakaś pani. Bardzo się wystraszyłem. Ta pani się nie ruszała, a ja nie miałem telefonu, więc wybiegłem na chodnik i zawołałem mężczyznę, który akurat przechodził - mówi chłopiec, z którym rozmawialiśmy.


Mężczyzna również nie miał telefonu, więc szybko pobiegł do pobliskiego sklepu.
Stamtąd wezwano pogotowie. Zwłoki znaleziono na ul. Narutowicza w Kostrzynie, tuż obok szpitala, więc karetka szybko dojechała na miejsce. Lekarze stwierdzili zgon. Wkrótce dojechała policja, później prokurator. Na miejscu działali śledczy, którzy rozmawiali z mieszkańcami, przepytywali świadków zbierali ślady.


– Ofiarą jest młoda mieszkanka Kostrzyna.
Zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji, która odbędzie się we wtorek – mówi Marcin Maludy, rzecznik prasowy lubuskiej policji. Na razie nie wiadomo co było przyczyną śmierci. Policja nie chce spekulować na ten temat. – Więcej będziemy mogli powiedzieć po sekcji zwłok – ucina M. Maludy.
Chłopiec, który znalazł ciało mówi jednak, że kobieta miała na szyi wyraźny ślad. Może to sugerować uduszenie. Tę hipotezę zbadają jednak śledczy.