Jeśli włamywacz wejdzie do naszego domu, to według nowych przepisów, będziemy się mogli bronić przed nim nożem i nie podlegać karze. Czy zwiększenie granic obrony koniecznej to dobry pomysł?


Według nowych przepisów, które chce przyjąć rząd, każdy kto np. nożem będzie bronił się przed napaścią włamywacza, nie będzie ponosił z tego tytułu konsekwencji. Czy te zmiany nie są zbyt daleko idące i czy nie będą prowadziły do nadużyć? Planowane przepisy mogą budzić kontrowersje i budzą. Według znawców prawa, zmiany nie są potrzebne, ponieważ w każdym przypadku i tak sądy będą musiały rozpatrywać sprawy pod kątem, czy obrona konieczna była rzeczywiście konieczna.

- Ewentualny komentarz byłby zbyt przedwczesny, trudno się odnieść do tych rozwiązań, ponieważ mogą się one jeszcze zmienić – mówi rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, prokurator Joanna Biranowska-Sochalska.

Jak wyjaśnia, w tego rodzaju zdarzeniach nie ma dwóch takich samych spraw.

- Jeśli chodzi o sprawy karne, każda musi być indywidualnie oceniona po zebraniu materiału dowodowego – tłumaczy.

Zdaniem sędziego Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, Janusza Jaromina, obowiązujące do tej pory przepisy są wystarczające.

A co na planowane zmiany policja? Grzegorz Klimek z gryfińskiej komendy także nie komentuje ewentualnych zmian. Jak mówi, funkcjonariusze policji nie są od tego, by tego rodzaju sprawy komentować, a jedynie po to, by stać na straży przestrzegania prawa.

- Na pewno jeśli o nas chodzi, nasza zadania się nie zmieniają. My zawsze będziemy się zajmowali ściganiem przestępców, bez względu na to, czy granica obrony koniecznej zostanie rozszerzona, czy nie. I jeśli ktokolwiek do nas zadzwoni po pomoc w ściganiu włamywacza czy obroną przed nim, zawsze pomocy udzielimy – dodaje.