Na te wieści czekaliśmy od wielu dni. Zaginiony żeglarz z Gryfina, który samotnie opływa świat, przybił do australijskiego portu. Jego stan zdrowia jest dobry i prawdopodobnie będzie mógł kontynuować niezwykły rejs.

Gryfinianin, Grzegorz Węgrzyn, w maju ubiegłego roku wypłynął ze Szczecina w samotny rejs dookoła świata. W sierpniu br. centrum koordynacji ratownictwa w Kapsztadzie w RPA nadało komunikat o poszukiwaniach polskiego żeglarza. Utracono z nim kontakt, przy tym Grzegorz Węgrzyn na swoim jachcie Regina R nie posiadał żadnych nowoczesnych urządzeń do łączności.

Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań, jacht nie został odnaleziony, żeglarza nie napotkał żaden statek handlowy w tej części globu. Tymczasem płyną do nas wspaniałe wieści z odległej Australii. Nasz żeglarz z Gryfina cały i zdrowy przebył Ocean Indyjski i dotarł do wyspy. Regina R wpłynęła do portu Freemantle w Australii Zachodniej. Jak czytamy w wiadomości, według Australijskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego, stan zdrowia Grzegorza Węgrzyna jest dobry.