Ci, którzy chcą odpocząć nad jeziorem, muszą oglądać przykre widoki. Sterta od dawna niewywożonych śmieci i fetor gnijących odpadów. To wszystko nieopodal rozpadającego się molo.

To widok znad brzegu jeziora Glinna, dawniej miejsce to tętniło życiem przez wzgląd na bliskość ośrodka wypoczynkowego. Teraz popada w ruinę. Kąpielisko wciąż jest położone w urokliwym zakątku akwenu, w malowniczej zatoce. Niestety pomost na byłym kąpielisku się rozsypuje i korzystanie z niego jest niebezpieczne. Nie przeszkadza to jednak mieszkańcom okolicznego Żelisławca, czy Binowa wypoczywać w tym miejscu nad jeziorem.

- Wciąż ludzie mają sentyment do tego miejsca – mówi nam pan Andrzej, którego spotkaliśmy nad wodą. – Nie tylko miejscowi tu odpoczywają, nawet ludzie ze Szczecina czy Stargardu tu przyjeżdżają – tłumaczy.

O ile rozwalający się pomost dla niektórych nie stanowi przeszkody do odpoczynku nad wodą, o tyle wszędzie walające się śmieci, już tak.

- Jak zawieje od tych śmieci, to nie ma czym oddychać – komentują wypoczywający nad wodą.

Kosze stoją niedaleko nieczynnego kąpieliska. Kiedy ostatni raz odbierano stąd odpady? Nie wiadomo, sądząc po ilości walających się śmieci, można wnioskować, że dawno temu.

Kąpielisko znajduje się na terenie gminy Stare Czarnowo, gmina natomiast należy do Związku Gmin Dolnej Odry, który to odpowiada za gospodarkę odpadami. Z kolei akwenem zarządza spółka Modehpolmo.