Po wczorajszym materiale dotyczącym psa przetrzymywanego w nędznych warunkach, napisała do nas mieszkanka Lisiego Pola. Jak mówi, to ona jest właścicielem czworonoga i chce go teraz odzyskać. Kim więc był człowiek, który wcześniej podawał się za właściciela? I dlaczego ten pies był przetrzymywany w takim miejscu, skoro właściciele zapewniają o miłości do czworonoga? Teraz sprawą zajmie się policja, bo mogło tu dojść do znęcania się nad zwierzakiem.


O sytuacji psa przetrzymywanego w fatalnych warunkach na obrzeżach Lisiego Pola informowaliśmy wczoraj. [Pies się nie spodobał. To, co zrobili mu właściciele – skandaliczne! [WIDEO]. Zwierzaka przejęło chojeńskie stowarzyszenie „Psijaciele”, ponieważ podczas interwencji wolontariusza pojawił się mężczyzna, który deklarował, że jest właścicielem zwierzaka i że go nie chce. Mówił wręcz, że może dopłacić, jeśli miłośnicy zwierząt tego psa zabiorą.
Dzisiaj do naszej redakcji zgłosiła się osoba, która twierdzi, że… to ona jest właścicielem czworonoga.
- Pies był karmiony i miał wodę, mam jego książeczkę zdrowia i ostatnie szczepienie – wyjaśnia. - Dlaczego w ten dzień tej wody i jedzenia nie było? Nie wiem, bo byłam w pracy. Może celowe działanie? Tego nie wiemy. Zrobimy z mężem wszystko, żeby odzyskać pieska – dodaje.
Na pytanie, dlaczego pies przebywał w tak obskurnym i nie nadającym się do życia miejscu słyszymy:
- Psa nie było dwa tygodnie i potem tam się znalazł. Z mężem dziś kupimy budę i zabieramy się do pracy. Gdyby nam nie zależało, to byśmy dali sobie na luz. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Nie chcę, żeby ktoś myślał, że jestem tak bezdusznym człowiekiem. A ludzie są bardzo zawistni nie znając prawdy – wyjaśnia.
Jak mówi kobieta podająca się za prawowitego właściciela, chce odzyskać czworonoga. Elwira Litra ze stowarzyszenia „Psijaciele” nie wyklucza sytuacji, w jakiej pies zostanie oddany, ale…
- Nie jesteśmy za tym, by komukolwiek odbierać psy. Poinformowaliśmy jednak właściciela, że powrót psiny do domu będzie możliwy tylko wówczas, gdy będą mu zapewnione należyte warunki. Usłyszeliśmy, że chcą kupić budę i zbudować ogrodzenie, pies będzie miał swój wybieg – dodaje.
Sprawa jednak się komplikuje, ponieważ czynności w tej sprawie podjęła policja. Oficer prasowy gryfińskiej komendy, Grzegorz Klimek wyjaśnia, że na razie jest zbyt wcześnie na jakiekolwiek wnioski, ale funkcjonariusze sprawę dogłębnie zbadają pod kątem tego, czy nie doszło tutaj do złamania prawa. Nie można wykluczyć, że właściciele czworonoga lub osoba, która uwięziła psa w tak fatalnych warunkach, usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzęciem.