Na placu Wolności w Cedyni zrobiło się goło ale czy wesoło? Mieszkańcom miasteczka nie jest do śmiechu, a wczorajsza wycinka drzew, które rosły w centrum miasta od dziesiątków lat wprawiła wielu cedynian w osłupienie. Czym podyktowana była decyzja urzędników i czy uznać ją można za słuszną?


Kiedy w środę 14 lutego br. na Placu Wolności w Cedyni rozpoczęły się prace związane z wycinką drzew nikt z przechadzających się po centrum miasta mieszkańców nie spodziewał się jak tamtejszy krajobraz będzie prezentował się na koniec dnia. Po kilku żmudnych godzinach pracy pił maszynowych cedyński Plac Wolności został ogołocony z drzew - dotąd od kilkudziesięciu lat zdrowo rosnących przy miejskiej fontannie.

Mieszkańcy są oszołomieni widokiem "gołego" placu, a ich opinie związane z wycinką są bardzo krytyczne. "Nie wierzę ....jedyne miejsce reprezentacyjne dla mieszkańców i gości Cedyni. Jak można tak oszpecić miasto? Te drzewa to nasz historia, wspomnienia, dzieciństwo, które ktoś odważył się popsuć. Mam nadzieję, że karma wróci do tego, kto podjął taka decyzję."

Kto wydał decyzję na wycinkę drzew? Czym podyktowana była ta decyzja? Czy uznać ją można za słuszną? Na te i inne pytania próbowaliśmy dzisiaj uzyskać odpowiedź w Urzędzie Miejskim w Cedyni. Nikt jednak nie był w stanie odpowiedzieć nam telefonicznie na zadawane przez naszego redaktora pytania i poproszono nas o skierowanie ich w formie mailowej.

Czas natomiast poświęcił nam Arkadiusz Łysik, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Cedyni, który rozumie wzburzenie mieszkańców, natomiast dodaje, że nie wszyscy cedynianie oceniają środowe działania związane z wycinką drzew jako negatywne.

- Jako Zakład nie uczestniczyliśmy w tych działaniach proceduralnie. To gmina wystąpiła do Starostwa Powiatowego w Gryfinie z pismem o wycinkę drzew w rama nowych nasadzeń i zagospodarowania terenu. Te drzewa niszczyły część chodnika, zagrażały fontannie, prawdopodobnie spowodowały, że podniesiony (wybrzuszony) jest także fragment drogi. To były stare, potężne drzewa, które po prostu nie rokowały - wyjaśniał w rozmowie z naszym dziennikarzem Arkadiusz Łysik.

Nie wykluczone, że konary wyciętych drzew mogły się przyczynić do uszkodzenia cedyńskiej fontanny.

- Odnotowaliśmy straszne ubytki wody. Jest wyciek, jednak na tą chwilę nie jesteśmy go w stanie zlokalizować - mówi dyrektor ZGKiM w Cedyni.

Pocięte drzewa zostały przewiezione na teren miejskiej oczyszczalni ścieków i jak udało nam się dowiedzieć pozyskane drewno zostanie przeznaczone na opał.