Na gminne imprezy środków nie brakuje, tymczasem stan techniczny cedyńskiej podstawówki jest opłakany. Dach sali gimnastycznej przecieka, podczas deszczy na parkiecie stawiane są wiadra, do których strumieniami leje się woda.

Rodzice cedyńskiej szkoły tracą cierpliwość. Coraz częściej mówią o sięgających całe lata zaniedbaniach, które doprowadzają podstawówkę do ruiny. Chodzi m.in. o halę sportową, jej dach jest dziurawy i gdy tylko pada deszcz, parkiet jest zalewany. Jeszcze przed wakacjami zdarzało się, że zajęcia wychowania fizycznego odbywały się w ekstremalnych warunkach.
- Z opowieści dziecka wiem, że maluchy muszą biegać pomiędzy wiadrami łapiącymi deszczówkę, to chora sytuacja – mówi zniesmaczony rodzic.
Apeluje do nas, byśmy zajęli się sprawą i nagłośnili problem. Uważa bowiem, że gminne władze robią niewiele, by problemowi sprostać.
- Na imprezy, by się lansować kasy nie brakuje, a dzieci cierpią – komentuje.

Była kontrola

Jeszcze wiosną w szkole prowadzona była kontrola Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jak nas informuje Beata Kołodziejska, szefowa gryfińskiego PINB, inspektorat wydał zalecenia w sprawie stanu technicznego obiektu. Na mocy decyzji, władze Cedyni muszą przeprowadzić niezbędne prace, by zabezpieczyć dach i załatać wszystkie dziury.
- Dostaliśmy już informację, że jest projekt i że gmina złożyła wniosek o pozwolenie na budowę – mówi Beata Kołodziejska. - Problem sali gimnastycznej to zaniedbania wielu lat, zaczynające się już za czasów burmistrza Zarzyckiego. Pamiętam, że już za jego kadencji prowadzane były rozmowy w tej sprawie – przyznaje.
Sam projekt oraz pozwolenie nie są jednak równoznaczne z natychmiastowym przeprowadzeniem prac inwestycyjnych. Tymczasem prace związane z łataniem dziur w pokryciu dachowym, czy wymiany parkietu na sali, nie wymagają pozwolenia na budowę. Przez ostatnie dwa lata nie były prowadzone prace remontowe na dachu sali gimnastycznej, mimo że tematy inwestycyjne w szkole były jednym z czołowych punktów programu wyborczego obecnego burmistrza Cedyni.
Tymczasem nasz czytelnik wskazuje, że o ile gmina ma problem od wielu lat z finansowaniem remontu szkoły, o tyle na imprezy, na których bawi się nieliczne grono osób sprzyjających obecnej władzy, już nie.
- Na imprezę „Ce-dynia na okrągło” w ubiegłym roku wydali ze 25 tys. złotych. To daje jakieś 5 tysięcy za godzinę zabawy, bo impreza trwa około pięciu godzin. A do tego pojawia się na tym dziwnym festiwalu garstka ludzi. A dzieciom nadal kapie na głowę... – komentuje czytelnik.
Chcieliśmy o tej sprawie porozmawiać z burmistrzem Cedyni, Gabrielą Kotowicz, ale nie znalazła dla nas czasu. Obiecała natomiast udzielić szerszych informacji w tym zakresie w przyszłym tygodniu.