Zgodnie z unijnymi przepisami z polskich sklepów znikają końcówki wędlin, które najczęściej kupowane były dla psów. Wśród mieszkańców Gryfina panują mieszane uczucia co do zasadności takiej decyzji.

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 roku w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności sprzedawcy nie mogą sprzedawać produktów, które nie posiadają na etykietach informacji dotyczących między innymi: nazwy żywności, wykazu składników czy terminu przydatności do spożycia. Dlatego z polskich sklepów znikają szczególnie popularne wśród właścicieli psów resztki wędlin, ponieważ przy dużej ilości różnych produktów mięsnych nie ma możliwości wymienienia wszystkich niezbędnych danych na zbiorczej etykiecie. Teraz miejsce tak zwanych „ścinek” jest w koszu na śmieci. Niektórym mieszkańcom Gryfina trudno zrozumieć takie zmiany.

- Wokół nas codziennie marnuje się tyle żywności, te końcówki to jest najmniejszy problem. Zawsze znajdzie się jakaś osoba, której przyda się taka żywność. Choćby dla psa – mówi pan Włodzimierz, którego spotkaliśmy przy jednym z gryfińskich sklepów.

W podobnym tonie wypowiada się pani Krystyna, emerytowana nauczycielka, która często kupowała ścinki dla swojego kundelka.

- Komu to przeszkadzało? Nie zawsze mam pieniądze na karmę dla Argusia. Zawsze jadł te końcówki z dużym apetytem i nigdy nic mu po nich nie było. Teraz będę musiała znaleźć jakieś inne sposoby karmienia go – mówiła, nie kryjąc zdenerwowania, pani Krystyna.

Właściciele sklepów przyznają, że końcówki wędlin cieszyły się dużą popularnością, szczególnie u mniej zamożnych klientów. Choć większość z nich kupowała je dla zwierząt, to zdarzały się przypadki, w których sami spożywali takie produkty. Mogły one posłużyć jako dodatek do bigosu lub fasolki po bretońsku.

- Dziennie sprzedawaliśmy nawet kilka kilogramów ścinek. Klientów głównie przyciągała niska cena, która nie przekraczała siedmiu złotych. Cieszyły się taką popularnością, że nie było mowy o przeterminowaniu produktu – informuje ekspedientka jednego ze sklepów w centrum Gryfina.

Szkoda, że często bardzo dobre, pod względem jakości, produkty trafiają teraz do kosza. Polska znajduje się na piątym miejscu w Europie pod względem marnowania żywności. Jesteśmy w tym niechlubnym rankingu zaraz za Wielką Brytanią, Niemcami, Francją i Holandią. W ciągu roku wyrzucamy blisko dziewięć milionów ton jedzenia. Na świecie nawet 1/3 produkowanej żywności trafia do śmietnika. W świetle tych faktów wydaje się, że podejmowane zmiany są zupełnie niepotrzebne.


Oskar Masternak