Już za dwa dni rozegrane zostanie spotkanie półfinału Pucharu Polski ZZPN pomiędzy Morzyckiem Moryń a Raselem Dygowo. Stawką jest finał rozgrywek, prestiż i… niemałe pieniądze.

 
Rasel Dygowo to drużyna, która obecnie zajmuje 9 miejsce w rozgrywkach IV ligi. Jest o jedną klasę rozgrywkową wyżej niż Morzycko. W najbliższą środę będzie przeciwnikiem zespołu z Morynia w walce o finał PP ZZPN.

- To największy sukces w historii klubu jeśli chodzi o występy w Pucharze Polski, nigdy jeszcze nie graliśmy w tych rozgrywkach w półfinale – mówi prezes Morzycka, Radosław Janicki.

Morzycko jest czarnym koniem rozgrywek, w drodze do półfinału pokonał m.in. trzecioligowe rezerwy Pogoni Szczecin. Teraz stawką jest nie tylko finał i prestiż, ale i pieniądze. Zwycięzca półfinału będzie mógł już być pewny, że do kasy klubu wpłyną środki z ZZPN. Finalista Pucharu Polski ZZPN zainkasuje 10 tysięcy, zwycięzca finału natomiast wzbogaci się o 30 tysięcy złotych.

Jak do tej pory za zwycięstwa w kolejnych rundach PP ZZPN (było 7 rund spotkań) kluby za zwycięstwa nie otrzymywały pieniędzy, ponosiły natomiast koszty wyjazdów, czy też opłat za sędziów.

Jak wylicza prezes Morzycka, dotychczasowa przygoda drużyny z Morynia kosztowało klub kilka tysięcy złotych.