Dwa place zabaw przy jednej ulicy i oba wymagają konserwacji. Sęk w tym, że jednego miasto serwisować nie chce mówiąc, że zainwestowało w ten drugi z obiektów. Kiedy mieszkańcy idą na drugi z placów zabaw, to są przerażeni. Nie różni się specjalnie od tego pierwszego – oba są w fatalnej kondycji.

Przy ulicy Rogozińskiego w Chojnie znajdują się dwa place zabaw, oba zostały wybudowane w różnym czasie. Oba jednak są w kiepskiej kondycji. Zniszczone elementy infrastruktury, wysoka trawa to tylko niektóre cechy, jakie można przypisać obu obiektom. Mieszkańcy osiedla mają żal do administratora, że ten nie dba o stan obiektów.
- Zgłaszałem problem do gminy, prosiłem o remont placu zabaw na osiedlu, ale usłyszałem, że gmina nam zbudowała niedaleko inny plac zabaw i z dziećmi powinienem chodzić właśnie tam – mówi jeden z rozżalonych rodziców. – W twarz dostałem informację, że skoro są dwa palce, to gmina będzie dbała tylko o jeden, ten nowszy – dodaje.
Tymczasem „młodszy” plac zabaw także jest w opłakanym stanie. Rodzice pokazywali nam usterki, jakie znaleźli w ostatnim czasie. Na huśtawce pękająca belka, wytarta ślizgawka, wulgarne napisy.
- Nie tak powinno wyglądać miejsce zabaw dla dzieci – komentuje rodzic.
Jeden z placów zabaw znajduje się na terenie blokowiska, drugi po przeciwnej stornie ulicy, niedaleko parku.

Radny zapowiada interwencję

W magistracie nie udało się nam dzisiaj dowiedzieć, jak wygląda sprawa serwisu obu placów zabaw i czy rzeczywiście w urzędzie nikt nie chce się zajmować obiektem na terenie blokowiska. Wiemy, że w tym roku były prowadzone przeglądy, ale osoba odpowiedzialna za tego rodzaju infrastrukturę, przebywa na urlopie.
Sprawą obiecuje zająć się wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Chojnie, Piotr Żebrowski. On wywalczył mandat radnego w okręgu, do którego należy m.in. ulica Rogozińskiego.
- Trzeba sprawdzić, czy plac zabaw na terenie osiedla nie leży czasami na terenie spółdzielni, w takim przypadku ona byłaby odpowiedzialna za utrzymanie obiektu – tłumaczy. – Serwis na pewno wymaga pieniędzy, a takich jak wiemy, w gminie nie ma. Mamy plan naprawczy, ale podejmę interwencję. Być może uda się zabezpieczyć środki na remont obiektu w przyszłorocznym budżecie – dodaje.
Uważa, że kwestia bezpieczeństwa dzieci jest ważna i nie można polegać tylko na tym, że obiekty są ubezpieczone.