Jechał BMW i doprowadził do wypadku. Zbiegł z miejsca zdarzenia, ale szybko wpadł w ręce policji. Okazało się, że był kompletne pijany. Miał 2,7 promila alkoholu. Teraz sprawą zajmuje się prokurator, wobec mężczyzny zastosowano areszt na najbliższe 2 miesiące.


Do zdarzenia doszło tydzień temu w Gryfinie. Około godziny 14:40 doszło do przykrego zdarzenia. Mężczyzna kierując samochodem osobowym marki BMW, znajdując się po spożyciu alkoholu (2,7 promila alkoholu we krwi) zderzył się z innym pojazdem. Pasażerka drugiego pojazdu doznała obrażeń, z kolei sam winowajca uciekł z miejsca zdarzenia. Szybko jednak został ustalony i zatrzymany przez policję.

- Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gryfinie – informuje Joanna Biranowska-Sochalska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. - Z dotychczasowych ustaleń wynika, że podejrzany pomimo, że wcześniej spożywał alkohol, wsiadł za kierownicę samochodu i naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym spowodował wypadek, a następnie uciekł. Za zarzucany podejrzanemu czyn grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat. Jednocześnie, w przypadku spowodowania wypadku przez nietrzeźwego sprawcę i ucieczki z miejsca wypadku drogowego, ustawa przewiduje możliwość wymierzenia kary surowszej tj. od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę, do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę tj. do 4,5 lat – wyjaśnia.

Wobec zatrzymanego zastosowano areszt tymczasowy na okres dwóch miesięcy.