Mowa o samochodzie marki Mitsubishi, który przez ponad dwa tygodnie powodował niepokój wśród kierowców przejeżdżających drogą wojewódzką nr 124, zalegając w rowie w okolicach Mętna. Auto wczesnym rankiem 20 sierpnia br. stanęło w ogniu i doszczętnie spłonęło. Kto teraz zajmie się posprzątaniem zalegającego wraku?


Problem przy DW nr 124 jadąc z Mętna w kierunku Łaziszcz rozpoczął się 3 sierpnia br., kiedy to kierowca Mitsubishi z nieustalonych przyczyn wjechał do przydrożnego rowu i zbiegł z miejsca zdarzenia porzucając rozwalone auto.

Funkcjonariusze w toku prowadzonych czynności ustalili, że samochód nie pochodzi z przestępstwa tj. nie był kradziony, a właściciel pojazdu pochodzi z województwa wielkopolskiego.

Samochód pomimo, iż bezpośrednio nie zagraża jadącym z Mętna w kierunku Cedyni kierowcom, to niewątpliwie wprowadza niepokój wśród podróżujących tą drogą.

W poniedziałek 20 sierpnia br. auto doszczętnie spłonęło, a przyczyny pożaru bada policja.

Czy samochód nadal przez kolejne tygodnie będzie straszył przejeżdżających kierowców? Kto teraz zajmie się posprzątaniem zalegającego wraku? Te pytania skierowaliśmy do Krzysztofa Ziętka, kierownika chojeńskiego oddziału ZZDW oraz do rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie.

- My nie jesteśmy kompetentni do uprzątnięcia spalonego samochodu od tego jest policja - wyjaśnia w rozmowie z naszym redaktorem Krzysztof Ziętek.

Słowa kierownika chojeńskiego oddziału ZZDW potwierdzenie znajdują w przepisach prawa, a kwestię usuwania wraków reguluje Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym, której art. 50a ust. 1 mówi, że: "pojazd pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub pojazd, którego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty z drogi przez straż gminną lub Policję na koszt właściciela lub posiadacza".

- Może nie oznacza, że musi, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że taki stan rzeczy nie może trwać w nieskończoność - precyzuje rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie asp. szt. Marcin Karpierz. - Sprawa obecnie jest konsultowana. Wysłaliśmy pismo do właściciela, na które nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Skierowane zostały również dwa monity do zarządcy drogi, którego nakłaniamy do usunięcia wraku - dodaje Karpierz.

Przekonanie o tym, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze, w tym przypadku nasuwa się jednoznacznie. My natomiast jesteśmy pełni nadziei, że konsultacje zakończą się pozytywnie, a wrak spalonego samochód w najbliższych dniach zniknie i przestanie ściągać na siebie uwagę przejeżdżających kierowców.