Kopciuszek z Morynia, który na co dzień gra w lidze okręgowej, pokonał trzecioligową Pogoń II Szczecin. Mecz rozegrano w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski ZZPN.

 

Od pierwszych minut to Pogoń utrzymywała się głównie przy piłce. Portowcy rozgrywali futbolówkę w środkowej części boiska, ale nie potrafili przeprowadzić żadnej składnej akcji. Piłkarze Morzycka z kolei wykazywali się ogromną cierpliwością, grali uważnie w defensywie i liczyli na kontrataki. Jeśli jednak przejmowali piłkę w środkowej części boiska, to nie potrafili szybko jej rozegrać i przedostać się pod pole karne gości.

Obie drużyny miały wobec siebie respekt, nie odważyły się na otwartą grę. Niestety ucierpiało na tym widowisko, przez pierwszych 45 minut mecz był dość bezbarwny i zakończył się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron gra nieco się ożywiła. Pogoń odważniej zaatakowała, dzięki czemu Morzycko miało więcej możliwości w kontrataku. Pierwsi okazję do zdobycia bramki mieli Portowcy, po fatalnym rozegraniu rzutu wolnego przez piłkarzy z Morynia szanse na strzelenie bramki mieli szczecinianie. Po szybkiej kontrze napastnik Portowców znalazł się w idealnej sytuacji, ale przed utratą gola uratował gospodarzy doskonale interweniujący Vitaliy Prokop. Chwilę później po kolejnej szybkiej akcji Pogoń miała kolejną szansę na strzelenie bramki, tylko cudem futbolówka nie wpadła do siatki Morzycka. I gdy wydawało się, że Pogoń dominuje w meczu, świetną akcję przeprowadzili gospodarze i po pięknym strzale Aleksandra Panicza team z Morynia objął prowadzenie 1:0!

Po stracie bramki Portowcy rzucili się do ataku. Dominowali w środkowej części boiska, ale nie potrafili stworzyć sobie dogodnej sytuacji do strzelenia bramki. Morynianie nadal liczyli na kontry i mieli okazje podwyższyć stan meczu, ale w decydujących chwilach brakowało dokładnego podania. Aż wreszcie przyszła fatalna 87 minuta meczu, w zamieszaniu na polu karnym Morzycka błąd popełnili defensorzy gospodarzy i ku rozpaczy miejscowych kibiców, skończyło się na samobójczym trafieniu. Niedługo potem sędzia odgwizdał koniec regulaminowego czasu gry.

Dogrywka.

Chwilę po wznowieniu pojedynku fani Morzycka nie posiadali się ze szczęścia. Gospodarze fantastycznie rozpoczęli dogrywkę strzelając trzecioligowcom bramkę, jej autorem był Mularczyk. Znów team z Morynia prowadził. Portowcy rozpaczliwie atakowali, ale efektów nie było. Czas nieubłaganie mijał, tuż przed końcem spotkania piłka ponownie wpadła do bramki szczecińskiej drużyny, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej i trafienie nie zostało uznane. Pogoni nie udało się zdobyć drugiej bramki i ostatecznie to Morzycko cieszyło się z awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski. Morzycko ograło Pogoń II Szczecin 2:1.