Wczoraj, 13 października, obchodzony był Dzień Ratownictwa Medycznego. Tegoroczne uroczystości wojewódzkie odbędą się w Wałczu (18 bm.). Świętowania w poszczególnych stacjach pogotowia nie będzie, bo tu – jak zwykle – trwać będzie ostry dyżur, podczas którego niejednokrotnie toczy się walka o życie drugiego człowieka.

W powiecie gryfińskim znajdują się dwie filie Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego: w Gryfinie i w Chojnie. Codziennie dyżur pełni pięć zespołów: trzy podstawowe, po jednym w Gryfinie, Chojnie i Mieszkowicach – złożone z dwóch ratowników medycznych, z których przynajmniej jeden jest kierowcą z uprawnieniami do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych w ruchu, oraz dwa specjalistyczne – po jednym w Gryfinie i w Chojnie, gdzie w składzie, jak w zespole podstawowym, jest jeszcze lekarz określonej specjalności (anestezjolog, chirurg, ortopeda, internista lub lekarz medycyny ratunkowej).

W obu filiach zatrudnionych jest 12 lekarzy, po 6 w każdym oddziale oraz 42 ratowników medycznych: 22 w Gryfinie i 20 w Chojnie. Zawód ratownika jest silnie zmaskulinizowany, w tej grupie jest tylko jedna kobieta. Od 1999 r. ratownictwem medycznym w powiecie gryfińskim kieruje Grzegorz Dolata.

- W stacjach pogotowia ratunkowego Dzień Ratownictwa Medycznego będzie zwykłym dniem, podczas którego zespoły wyjazdowe będą w stałej gotowości, ponieważ najczęściej wzywane są jako pierwsze w stanach nagłych zagrożenia życia, wypadkach, katastrofach – mówi Grzegorz Dolata. – Średnio w czasie takiego dwunastogodzinnego dyżuru mamy około 8 wyjazdów.

Gdy dyspozytor medyczny odbierze telefon, ma 120 sekund na przyjęcie wezwania i podjęcie decyzji o zadysponowaniu danego zespołu. Natomiast ratownicy, od momentu powiadomienia, mają 60 sekund na wyjazd w kodzie pierwszym, alarmowym, z wykorzystaniem sygnałów świetlnych i dźwiękowych, kiedy istnieje bezpośrednie zagrożenie dla życia, oraz 120 sekund w kodzie drugim, który również jest wyjazdem pilnym. Do miejsca zdarzenia w terenie miejskim karetka powinna dotrzeć w ciągu 15 minut, zaś w terenie pozamiejskim dojazd nie powinien przekroczyć 20 minut.

Udział w akcjach ratunkowych i praca pod presją czasu wymagają od ratowników medycznych wyjątkowych predyspozycji psychicznych i fizycznych.

- Konieczna jest ogromna wiedza, odpowiedzialność, dokładność, opanowanie, odporność na stres, cierpliwość, empatia, tężyzna fizyczna, a także umiejętność w pracy w zespole. Cech tych nie można traktować wybiórczo – podkreśla Grzegorz Dolata.

Zespoły ratownictwa medycznego kierowane są tam, gdzie nagle i szybko trzeba udzielić profesjonalnej pomocy osobom w stanie zagrożenia życia lub zdrowia. W ubiegłym roku pojazdy WSPR przejechały ponad 5 mln km; na obszarze województwa zachodniopomorskiego przyjęto i zrealizowano 163,5 tys. zleceń. Od czterech lat w naszym województwie działają dwie zintegrowane dyspozytornie medyczne: w Szczecinie i Kołobrzegu. Scentralizowana dyspozytornia medyczna w Szczecinie dysponuje 46 zespołami ratownictwa i zabezpiecza ponad milion mieszkańców, natomiast dyspozytornia w Kołobrzegu posiada 37 zespołów i zabezpiecza ponad 690 tys. mieszkańców województwa. WSPR posiada 41 miejsc stacjonowania zespołów ratownictwa, zatrudnia ponad tysiąc pracowników, z czego 816 to ratownicy medyczni.

Maria Piznal