Grupa miłośników zwierząt protestowała wczoraj przed kasami cyrku Vegas. Ci, którzy nie mieli oporów wobec oglądania zwierząt podczas przedstawienia, kupując bilety z protestu niewiele sobie robili.

Protest mieszkańców Chojny wsparła Fundacja Viva oraz Szczecińska Basta. Kilkudziesięcioosobowa grupa mieszkańców Chojny protestowała wczoraj na ulicy Jagiellońskiej, powodem był przyjazd cyrku Vegas, w którym występują zwierzęta. O cyrku Vegas głośno zrobiło się kilka miesięcy temu, wówczas odebrano mu zwierzęta, m.in. niedźwiedzia brunatnego, który miał wyrwane pazury i kły, trzymano go w bardzo ciasnej klatce i karmiono popcornem.
Protestujący mieli pozwolenie na manifestację tylko na ul. Jagiellońskiej, tymczasem kasy ustawiono przy parkingu sklepu Biedronka. Jednak nie zniechęciło to manifestantów, którzy aby móc protestować przy głównym wejściu do cyrku udali się po zgodę do kierownika sklepu. Dodatkowo policja sprawdzała, czy w grupie protestujących są osoby pełnoletnie, od nieletnich wymagała pisemnej zgody prawnego opiekuna na uczestnictwo w tej akcji.
Teren manifestacji był zabezpieczany przez strażaków ochotników oraz policję, ściągnięto nawet posiłki z okolicznych komisariatów, na szczęście obyło się bez incydentów.
- To kulturalny protest, chcemy tylko pokazać nasze zdanie i sprzeciw przeciwko okrutnemu traktowaniu zwierząt - mówili uczestnicy.


Nie wszystkim to przeszkadzało

Jedni protestowali, inni kupowali bilety i wchodzili do namiotu, gdzie odbywało się przedstawienie z udziałem zwierząt. Zwolennicy cyrku twierdzili, że frajdą jest oglądanie tresowanych zwierząt, natomiast złe ich traktowanie to jednostkowe przypadki, które są wyolbrzymiane przez ekologów.
- To co widzimy na arenie to nie wszystko. Bardzo dużo dzieje się za kulisami. Zwierzęta, głównie dzikie, podczas tresury są bite i straszone. Tylko i wyłącznie pod wpływem strachu są w stanie wykonać jakiekolwiek sztuczki – odpowiadali z kolei protestujący.
Nie brakowało również łez, miłośnicy zwierząt nie kryli swoich emocji podczas protestu. Przedstawienia w cyrku nie udało się zablokować.
Zastępca burmistrza Chojny Wojciech Długoborski w rozmowie z Radiem Szczecin zaznaczył, że gmina nie będzie wydawała żadnych zakazów takim cyrkom:
- My jako gmina jesteśmy legalistami. Dopóki nie mamy oficjalnych i formalnych powodów dla których mielibyśmy zabronić występu cyrku w naszym mieście i gminie, to po prostu traktujemy to w kategoriach poprawnych - tłumaczy Długoborski.
Innego zdania są władze blisko czterdziestu innych miast w Polsce, w tym Warszawy, Słupska czy Kołobrzegu, gdzie wydano zakazy wynajmu gminnych terenów cyrkom, w których występują zwierzęta.

Co na to radni?

Inicjatywę uchwałodawczą mogą podjąć nie tylko władze miasta, ale również radni miejscy. Piotr Mróz, przewodniczący Rady Miejskiej w Chojnie zapowiada, że jeśli wpłynie do rady petycja od miłośników zwierząt, to na pewno przedstawiciele mieszkańców pochylą się nad problemem.
- Na pewno nie będziemy obojętni na ten głos – mówi.
O sprawę zapytaliśmy też radnego Pawła Bucyka:
- Nie chciałbym się wypowiadać w imieniu kolegów i koleżanek, bo jeszcze nad tym nie dyskutowaliśmy, ale osobiście uważam, że problem wykorzystywania zwierząt w cyrku jest problemem złożonym, nad którym należy się pochylić i przeanalizować pod kątem umożliwiania cyrkom wykorzystującym zwierzęta do korzystania z miejskich terenów - mówi. - Do entuzjastów tego typu rozrywki nie należę. Wiem, że już wiele samorządów w Polsce przyjęło taki zakaz. Uważam jednak, że sam zakaz problemu do końca nie rozwiąże, bo cyrki będą mogły wynajmować tereny prywatne pod swoją działalność jak to ma miejsce w kraju. Najpierw jednak chcę porozmawiać na ten temat z koleżankami i kolegami z klubu – tłumaczy.