I stało się. Marcin M. ps Czarny, który dwie dekady temu pogrążył szczeciński gang Marka M. ps. Oczko, znów sypie byłych liderów bandy.

- "Oczko" i "Duduś" nie potrafiliby nikogo zabić,
nawet nie umieliby ukraść Snickersa z Żabki, ale to oni odpowiadają za gangsterską egzekucję w Poznaniu -
mówił dziś "Czarny". 44-letni "Czarny" od kilku lat ma nowe imię i nazwisko. Zmienił je ze względów bezpieczeństwa. Dzisiaj dawni kumple, nawet na niego nie spojrzeli, gdy wchodzili na salę rozpraw w szczecińskim sądzie. Marek M. ps Oczko i Marek D, ps. Duduś odpowiadają za pomocnictwo w zabójstwie ochroniarzy w poznańskiej agencji towarzyskiej. Do egzekucji doszło 21 lat temu. Jeden z ochroniarzy zmarł, drugi został ciężko ranny. Bezpośrednimi wykonawcami egzekucji byli zdemoralizowani bandyci z Rosji.

Udzielili im schronienia, dostarczyli broń, karmili
Według prokuratury "Oczko" oraz "Duduś" mieli im pomóc w zabójstwie, w ten sposób, że udzielili im schronienia, dostarczyli broń, karmili. Ale "Czarny" poszedł jeszcze dalej niż prokuratura. Twierdzi, że oskarżenie zlecili zabójstwo ochroniarzy, aby przejąć agencje towarzyskie w Poznaniu. - W 1995 roku "Oczko" chciał przejmować agencje, ale jego wpływy w gangu "Pruszkowskim" już słabły. Brałem udział w spotkaniu na którym zlecili tym Rosjanom przejmowanie agencji towarzyskich w Poznaniu. Oboje instruowali ich, że jak trzeba, to mogą tych ludzi "Rozjeb...", czyli zabić. "Duduś" mówił jeszcze, że nawet z trupami lepiej się negocjuje - mówił dziś Czarny. Jest jednym z najważniejszych świadków w tym procesie. Jeśli sąd da im wiarę, oskarżeni mogą trafić do więzienia na długie lata.