Wczoraj między Chojną a Mętnem znaleziono psa. Czworonóg prawdopodobnie od kilku dni zdezorientowany i w poszukiwaniu schronienia błąkał się po naszym regionie. Pupilem zaopiekowały się pracownice Chojeńskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt "Psijaciele", jednocześnie prosząc o pomoc w znalezieniu mu lepszego schronienia.



- Pies jest stary i w przeciętnej kondycji. U nas jest tylko kojec i buda. On tam zamarznie - informuje Basia Bakalarczyk z chojeńskiego stowarzyszenia dodając, że nigdy nie zrozumie, jak można tak po prostu odjechać dalej od domu otworzyć drzwi samochodu i zostawić psa, zostawić przyjaciela!

Psa w typie rasy amstaf znaleziono 15 lutego błąkającego się przy drodze wojewódzkiej nr 124 w okolicach Chojny. Jego spojrzenie i oczy mówią tak wiele... tak wiele złego.

Los doświadczył Pupila już przed kilkoma laty, kiedy to jedna z wolontariuszek znalazła go przywiązanego do bramy gorzowskiego schroniska dla zwierząt. Kiedy kobieta postanowiła nagłośnić sprawę w tamtejszych lokalnych mediach, prawdopodobnie właściciel - mieszkaniec Barlinka - się przestraszył  i używając dziwnych tłumaczeń postanowił odeprać psa ze schroniska. Niestety po kilku latach sytuacja się powtórzyła, a właściciel zamiast uczyć się na błędach i traktować psiaka jak przyjaciela, po raz kolejny, potraktował go jak nic nieznaczącego wroga.

- Nie posiadamy zbyt wielu informacji o nim. Obserwując go wydaje mi się, że pies jest bardzo zamknięty w sobie, ma obojętne podejście do otoczenia - mówi w rozmowie z naszym redaktorem Pani Basia. - Błagam pomóżcie, musi znaleźć się ktoś kto da mu schronienie - dodaje.

Jednocześnie jako redakcja przyłączamy się do owego apelu. Każdy z Państwa kto chciałby pomóc Pupilowi proszony jest o kontakt z Panią Justyną z Chojeńskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt "Psijaciele" pod numerem telefonu 691 112 419. 

Przerażające jest to jak bezlitosny może być człowiek wobec bezbronnego zwierzęcia.