Czy potrzebne było zgłoszenie, czy pozwolenie na budowę? Urzędnicy mają różne opinie. I jakby tego było mało: w dwóch urzędach udzielane są sprzeczne informacje. Tymczasem pomnik-samowola jak stał, tak stoi. I nikogo nie obchodzi, że prawdopodobnie doszło do naruszenia prawa.

Minęło już wiele miesięcy od czasu, kiedy przy brzegu Odry został postawiony pomnik wskazujący najdalej wysunięte na zachód rubieże Polski. Szybko pojawiły się zarzuty pod adresem cedyńskiego magistratu, że ten dokonał samowoli budowlanej. Pomnik w świetle prawa budowlanego nie jest zwolniony z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Szczególnie w przypadku cedyńskiego obiektu, który posiada fundament. Problem w tym, że mimo dużego prawdopodobieństwa wykonania samowoli budowlanej, nikt o sprawie nie wie lub wiedzieć nie chce.
Ktoś tu kłamie? Powiat o pomniku nie wiedział
Zgodnie z ustawą o prawie budowlanym legalne rozpoczęcie robót uzależnione jest od posiadania ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, tymczasem w przypadku budowy pomnika, takiej decyzji nie było. Cedyński magistrat zapewnia, że stosowne zezwolenia otrzymał, wysłał bowiem pismo 9 czerwca.
Sprawdziliśmy. W Wydziale Architektury i Budownictwa powiatu gryfińskiego nikt początkowo nie chciał wyjaśnić sprawy uznając, że pomnik to... nie ich sprawa. Odesłano nas po informacje do Wydziału Geodezji, tam Grzegorz Downar przyznał, że zgłosił się do niego komitet inicjujący postawienie pomnika. Chciał się dowiedzieć, które miejsce jest najbardziej wysunięte na zachód. Po pozostałe informacje, takie jak zgłoszenia lub wnioski o pozwolenie na budowę, odsyła nas jednak do... Wydziału Architektury i Budownictwa.
- Wszystkie dokumenty związane z budową postumentu ma architektura – tłumaczy Grzegorz Downar.
Okazuje się jednak, że dokumentów nie ma i nigdy nie było. Małgorzata Wypchło nie ma żadnych wątpliwości, mówi zdecydowanie:
- Nie mamy niczego dotyczącego działki, na jakiej miałby stać ten pomnik, sprawdziłam wszystkie dokumenty z ostatnich 15 lat – wyjaśnia.
Pytamy raz jeszcze: czy było jakiekolwiek zgłoszenie o budowie jakiegokolwiek obiektu na wskazanej działce?
- Nie – odpowiada Małgorzata Wypchło.
Jakim więc cudem cedyńscy urzędnicy nas zapewniali, że mają wszystkie możliwe pozwolenia?
- Proszę ich zapytać, niech pokażą dokument od nas – mówi z drwiną w głosie urzędnik.

Nadzór ma błędne informacje?
Żadnych zgłoszeń, żadnych pozwoleń – tak twierdzi powiat. Z kolei cedyński magistrat jest innego zdania. Udało się nam skontaktować z Henrykiem Świtajem, Zastępcą Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Okazuje się, że został on poinformowany nie o postawionym pomniku na bazie fundamentu, ale o oznakowaniu. A oznakowanie decyzji budowlanych nie wymaga, ponieważ taki obiekt może być uznany za małą architekturę.
- Według mojej wiedzy, zgłoszenie zostało złożone do starosty gryfińskiego 9 czerwca, jeśli nie wniósł on zastrzeżeń, to można było zbudować taki obiekt – twierdzi Henryk Świtaj.
Powiatowi urzędnicy zaprzeczają jednak, jakoby pismo ze zgłoszeniem do powiatu w ogóle wpłynęło.
- Czy to prawda z tym zgłoszeniem? Nie wiem, takie mam informacje – komentuje sytuację Henryk Świtaj.
Zgodnie z normą art. 28 ustawy - Prawo budowlane, legalne rozpoczęcie robót budowlanych uzależnione jest od posiadania ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę z zastrzeżeniem art. 29 - 31. Ww. artykuły stanowią katalog zamknięty, w którym budowa pomników nie jest zwolniona z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Cedyńskiego obiektu nie można traktować jako oznakowanie, ponieważ osadzony jest na fundamencie.

O sprawie pisaliśmy już w artykułach:
O arogancji. Jak dyrektor Pawłowski (sobie) pomnik stawiał?
Kamień stanął jak wryty! Pawłowski umywa ręce?! Urząd nabiera wody w usta?! [ZDJĘCIA]
Rafał Remont