Pierwsze przymrozki za nami. Dla służb ratunkowych z reguły oznaczają one większą liczbę wyjazdów do drogowych wypadków, pożarów, zaczadzeń czy też ratowania przed zamarznięciem.

Zespoły wyjazdowe ratownictwa medycznego muszą być w stałej gotowości podczas 12-godzinnego dyżuru. Kiedy istnieje bezpośrednie zagrożenie dla życia, mają minutę na wyjazd od momentu powiadomienia przez dyspozytora medycznego. By maksymalnie skrócić czas pomiędzy wezwaniem a wyjazdem karetki, wykorzystuje się wiele rozwiązań technicznych. W tej samej chwili, gdy dyspozytor podejmuje decyzję o wyjeździe danego zespołu, pojawia się powiadomienie głosowe dostępne w każdym pomieszczeniu stacji pogotowia ratunkowego, wydrukowana zostaje karta zlecenia wyjazdu, a w nowoczesnych garażach automatycznie otwierają się drzwi. System kontroli rejestruje nie tylko czas, ale również nazwisko osoby, która otworzyła drzwi wyjściowe z budynku pogotowia. Karetki, podczas postoju, podłączone są do sieci elektrycznej, by pojazdy i znajdujący się w nich sprzęt oraz leki były gotowe do natychmiastowego użycia. W sytuacji gdy dyspozytor medyczny ustali, że np. na jakimś obszarze będzie utrudniony przejazd ambulansu, podejmuje decyzję o wysłaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wszystko po to, by maksymalnie skrócić czas dojazdu służby medycznej do potrzebujących.

Na zdjęciach: Grzegorz Dolata, kierownik gryfińskiej i chojeńskiej filii Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, prezentuje sprzęt wykorzystywany na co dzień w pogotowiu, by wyjazd karetek z bazy był jak najszybszy.


Maria Piznal