W swojej praktyce dziennikarskiej niejednokrotnie spotkaliśmy się z lekceważeniem ze strony urzędników gryfińskiego magistratu, mających za nic przepisy prawa, które zobowiązują ich do udostępniania informacji publicznej.


Art. 13. Ustawy o dostępie do informacji publicznej precyzuje, iż jej udostępnienie na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od zapytania. Gdyby informacja nie mogła być podana w tym terminie, pytającemu należy się w ciągu dwóch tygodni informacja o powodach opóźnienia oraz o terminie, w jakim informacja zostanie udostępniona. Ten nowy termin nie może być jednak dłuższy niż 2 miesiące.

Rzeczywistość, niestety, odbiega od prawnego przepisu. Odpowiedzi często przychodzą niekompletne, nie na temat, pełne pustosłowia, grubo po terminie albo wcale ich nie ma. I o takich sytuacjach informowaliśmy naszych Czytelników, którzy z kolei dzielili się swoimi doświadczeniami na linii „petent-urzędnik”, z których mniej więcej wynikało, że ten pierwszy jest „naturalnym wrogiem” tego drugiego.

Oto kolejny przykład z naszej redakcyjnej półki.

Burmistrzowi Mieczysławowi Sawarynowi zadaliśmy 3 kwietnia br. pytanie o wielkość kwoty przeznaczonej w tegorocznym gminnym budżecie na remonty w komunalnych obiektach mieszkalnych. Choć pytanie jest proste i nie wymaga żadnych analiz, a jedynie podania konkretnej liczby w złotówkach, których wielkość z pewnością widnieje w urzędniczych dokumentach, włodarz scedował to pytanie na swojego zastępcę Tomasza Milera, który poinformował, że... odpowiedzi w tej sprawie udzieli Bartosz Boguski, naczelnik wydziału inwestycji.

Po dwutygodniowym bezskutecznym oczekiwaniu na odpowiedź, to samo pytanie wysłane zostaje do gminnej skarbniczki Beaty Blejsz. Następnego dnia przychodzi e-mail i od B. Blejsz, i od B. Boguskiego, tyle tylko, że oboje przesyłają w formie odpowiedzi identyczne pismo od... wiceburmistrza Milera. Po co zatem odsyłał do swojego podwładnego, skoro i tak ostatecznie sam udzielił odpowiedzi? Gdyby to jeszcze była konkretna odpowiedź. Otóż, nic z tego. Do obojga urzędników ponownie więc zostaje wysłany e-mail z prośbą o doprecyzowanie odpowiedzi zgodnie z zadanym – kolejny raz – tym samym pytaniem. Naczelnik inwestycji do dziś nie odpowiedział. Gminna skarbniczka odniosła się do budżetowych zapisów, wśród których w rozdziale 70095 paragraf 4270, w punkcie 1. czytamy: „remonty budynków i lokali komunalnych (200.000,00 zł)”. W kolejnych punktach tego zapisu wymienia się kwoty przeznaczone m.in. na fundusz remontowy w budynkach wspólnot mieszkaniowych z udziałem gryfińskiej gminy, prace konserwacyjne, koszty pogotowia lokatorskiego, konserwacje instalacji domofonowych. Wszystkie te środki wiceburmistrz Miler zebrał w jedną całość jako odpowiedź na zadane przez nas pytanie: „Jaką kwotę przeznaczono w budżecie w tym roku na remonty w komunalnych obiektach mieszkalnych?”

- Czemu ma służyć taka manipulacja? – pytają zainteresowani najemcy komunalnych lokali, kiedy okazuje się, że z podanej przez zastępcę burmistrza kwoty trzeba odjąć ok. miliona złotych.
Powyższy przykład to kolejna sytuacja, w której intencje adresata odczytujemy jak w porzekadle – „piszcie do nas na Berdyczów” (odczepże się ode mnie).
Przypominamy jednak urzędnikom, na których ciąży obowiązek udostępniania publicznej informacji, że jawność życia publicznego jest konstytucyjnym obowiązkiem władzy. Pytania w imieniu mieszkańców mogliby – gdyby tylko chcieli – zadać radni; najbliższa sesja byłaby do tego dobrą okazją. Mogliby np. zapytać o rozmiary tzw. luki remontowej (niestety, powiększa się z uwagi na niewielkie środki przeznaczane na ten cel), renowację kamienicy przy ul. 1 Maja 8, którą decyzją PINB podczas rozprawy administracyjnej gryfińska gmina zobowiązała się wyremontować do końca br., a remontu „ani widu, ani słychu” (pisaliśmy o tym kilkakrotnie), zamiar ulokowania biednych poza miastem (pomysł ten zbiera sporo krytycznych głosów); a starsze małżeństwo, które nie może doczekać się obiecanego remontu, ma nadzieję, że w ich sprawie głos zabierze radny, który był, widział co trzeba zrobić, i obiecał pomóc (notabene, gryfinianina po pomoc w sprawie remontu jeden z urzędników skierował do mediów).

Czytelników, którzy dopytują, czy burmistrz Sawaryn odpowiedział na pytanie zadane trzy tygodnie temu, dlaczego nie rekomendował Radzie Miejskiej uchwały o dopłatach, które przekazane (zgodnie z ustawą) przedsiębiorstwu wodociągowo-kanalizacyjnemu, mogłyby złagodzić skutki podwyżek za wodę i ścieki (nowe taryfy wejdą od 1 lipca br.), informujemy – nie, burmistrz nie odpowiedział na to pytanie. Panie burmistrzu, nie pisaliśmy na Berdyczów.
Maria Piznal