Spożywanie alkoholu w miejscu publicznym to zmora Pyrzyc. Pociąga za sobą dewastacje i bałagan. Strażnicy miejscy nie zamierzają odpuszczać i posługują się kamerami. Teraz osoby, które popełniają wykroczenia, nie mogą się czuć bezkarni.


Na Policyjnej Mapie Zagrożeń Pyrzyce mają znaczące miejsce. Często mieszkańcy miasta sygnalizują za pośrednictwem portalu, że spożywany jest alkohol w miejscach publicznych. To wręcz zmora miejscowości, takich punktów jest kilkanaście. Przy czym lokalizacja problemu się zmienia.

- Niestety problem nie staje się mniejszy, jeśli pilnujemy jednego miejsca, to osoby pijące zmieniają lokalizację, ale nie przestają popełniać wykroczeń – mówi komendant Straży Miejskiej w Pyrzycach, Michał Maduzia.

Strażnicy miejscy pomagają policji w walce z dokuczliwym procederem. Za piciem w miejscach publicznych nierzadko idzie hałas, burdy, śmiecenie i akty wandalizmu, jak chociażby podpalanie tablic informacyjnych przy zabytkowych murach obronnych.

- Niestety jedynym sposobem na walkę z tym procederem jest karanie – mówi Michał Maduzia. – W centrum miasta spożywane alkoholu w miejscach niedozwolonych to sporadyczne przypadki. Niestety na obrzeżach miasta problem już występuje i to często – tłumaczy.

Częste pijackie burdy przerażają mieszkańców, którzy regularnie sygnalizują problem wpisując informacje na internetową Mapę Zagrożeń.

Strażnicy miejscy mają do dyspozycji monitoring i przenośne kamery. Mobilny sprzęt jest montowany w miejscach, gdzie notorycznie łamie się prawo. To pozwala funkcjonariuszom na ustalanie osób, które popełniają wykroczenia, dzięki temu można również je karać. Czy te działania sprawią, że mieszkańcy miasta poczują się bezpieczniej?