Każdej jesieni mała wieś zaczyna tętnić turystycznym życiem. Przyjeżdżają tu miłośnicy ptaków z całej Polski, zdarzają się też goście z innych krajów. Powodów są tysiące, a w zasadzie tysiące żurawi, które gromadzą się na Międzyodrzu przed odlotem na południe.


- My się do tego już przyzwyczailiśmy, o tej porze roku mnóstwo u nas gości. Niekiedy widzimy całe grupy ludzi z aparatami i ogromnymi obiektywami, ruszają na swoje łowy – uśmiecha się mieszkaniec Marwic.

Gmina Widuchowa jesienią przeżywa prawdziwe oblężenie turystów. I nie ma się co dziwić. Na łąkach Międzyodrza zbierają się tysiące żurawi, ptaki przygotowują się odlotu do ciepłych krajów. Do Polski wrócą dopiero na wiosnę. Ale to właśnie okres jesienny daje tu najwięcej radości miłośnikom przyrody i znawcom ptaków. Teraz żurawie się grupują, są ich tysiące. Niekiedy na niebie odbywają się przepiękne spektakle:
- Kiedyś to sami obserwowaliśmy, dzisiaj już przywykliśmy. Ale nie dziwie się, że ludzie tu przyjeżdżają, na niebie można zobaczyć cuda – mówi mieszkaniec Marwic.

Żuraw to jeden z większych ptaków widywanych na naszym niebie. Ma około metra wysokości, rozpiętość jego skrzydeł sięga 2,5 metra, jego obecność można rozpoznać po przenikliwym, z daleka słyszalnym dźwięku. Ornitolodzy głos żurawia nazywają klangorem.

Dlaczego ptaki zbierają się akurat w tym miejscu? Międzyodrze to bezpieczny dla ptaków teren. Trudno dostępny dla człowieka, a także dla innych drapieżników. Jak tłumaczy Dominik Marchowski, ornitolog, na podmokłym terenie ptaki są w stanie usłyszeć każdego drapieżnika próbującego się skradać przez zalany teren.

Niestety zaniedbywany przez lata teren coraz bardziej zarasta, co wpływa na mniejsza liczebność ptaków. Niemniej jak mówią turyści, widok dużej ilości żurawi wciąż zapiera dech w piersiach.