Cud, że nikt nie zginął. Ochroniarz jednej z gryfińskich dyskotek napadł na klienta lokalu. Pobił go dotkliwie pałką i jakby nigdy nic, wrócił do pracy. Gdyby nie świadkowie, którzy wyrwali napastnikowi kij pod dyskoteką, to awantura mogła się zakończyć śmiercią.


To miał być miły wypad na tańce i chwila rozrywki. Grupa przyjaciół trafiła do jednej z dyskotek w Gryfinie. Bawiła się w niej kilka godzin. Wszyscy spożywali alkohol, nie na tyle, by stracić świadomość tego, co się robi.
- Było kulturalnie – dowiadujemy się od jednego ze świadków. – Nikomu nie wadziliśmy. Po prostu się bawiliśmy – komentuje.
W pewnym momencie pomiędzy przyjaciółmi stanął ochroniarz lokalu. Co mu się nie spodobało? Tego nikt nie wie, bez żadnych wyjaśnień kazał opuścić dyskotekę.
- Coś tam powiedział, że niby jesteśmy pijani – komentują uczestnicy zabawy. – W tym lokalu każdy spożywał alkohol, a on doczepił się tylko do nas – tłumaczy.
Później było już tylko gorzej. Przyjaciele wyszli na zewnątrz lokalu. Zaczęli dyskutować z ochroniarzem i dopytywać o powody wyrzucenia ich z dyskoteki. Wtedy ochroniarz stał się agresywny. Nie było dalszej dyskusji, nagle w jego rękach pojawiła się pałka, prawdopodobnie policyjna. Ochoniarz skoczył do jednego z klientów i zaczął go bić. Niespodziewana reakcja napastnika zaskoczyła wszystkich, klient dyskoteki został dotkliwie raniony w okolice oka.
- Niewiele brakowało, a straciłby oko. To były silne ciosy – mówią świadkowie.
Przyjaciele rzucili się na ochroniarza, stając w obronie bitego. Zabrali napastnikowi pałkę. Ochroniarz jakby nigdy nic powrócił do pracy, z kolei pobity wylądował w szpitalu.
- Szwy na powiece, guzy i sińce na głowie, to efekt pobicia – mówią nam bliscy poszkodowanego.
Sam pobity przyznaje, że został dotkliwie poturbowany. Był bity pałką po głowie. Po całym zajściu sprawę zgłosił na policję.
- Nie wiem na jakim etapie jest sprawa. Dostałem tylko informację, że policja powoła biegłego, który ma ustalić wagę obrażeń, jakie postały w wyniku tej napaści – twierdzi.
Bogumił Prostak z gryfińskiej komendy policji potwierdza, że doszło do takiego zdarzenia, ale dla dobra postępowania nie zdradza szczegółów.
- Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie pod nadzorem prokuratora, na razie nic więcej nie mogę powiedzieć – wyjaśnia.
Wszyscy świadkowie zgodnie twierdzą, że pobity mężczyzna nie był agresywny. Pytał jedynie o powody, z jakich ochroniarz kazał im wyjść na zewnątrz dyskoteki.
Na stronie internetowej lokalu można wyczytać, że w tym lokalu króluje kultura i rozrywka na najwyższym poziomie, a na klientów czekają niesamowite emocje.
Właściciel lokalu informuje nas, że ochroniarz nie jest już pracownikiem dyskoteki.
- Prokuratura zabezpieczyła już nagrania z monitoringu, mam nadzieję, że one wszystko wyjaśnią – mówi. – Ochroniarz się tylko bronił, bo został napadnięty. W afekcie uderzył klienta, chyba miał prawo się bronić? – pyta.
Podejrzany ochroniarz nie pracuje już w dyskotece. Jak mówi właściciel dyskoteki, sam się zwolnił z pracy.
To nie pierwszy przypadek w tym roku, w którym doszło do pobicia w dyskotece przez pracownika ochrony. Drugi z przypadków nie został jednak zgłoszony na policję.
Do sprawy będziemy powracać.