Czy to było prawdziwe przeznaczenie? Jan ma 65 lat, Iwona 47. Dzisiaj się pobrali, ale zanim spełniło się ich największe marzenie, sporo wycierpieli. Los złączył ich w dramatycznych okolicznościach.


Pani Iwona została odrzucona przez najbliższych. Była źle traktowana przez rodzinę, nie miała się gdzie podziać. Wszystko wskazywało na to, że zostanie bez dachu nad głową. Wówczas los sprawił, że na jej drodze stanął Janek. Starszy mężczyzna wysłuchał, zrozumiał, wyciągnął pomocą dłoń. Sam ma niewiele, sam żył w trudnych warunkach, ale postanowił pomoc bezbronnej i pozostawionej kobiecie.

Niedawno z Iwoną spotkała się po raz pierwszy Natalia Kucharska, lider Szlachetnej Paczki z rejony Chojnu i Widuchowej.

- Byłam u sąsiadki pani Iwony, zapytałam, czynie zna kogoś, kto potrzebuje pomocy. Powiedziała mi wówczas właśnie o Iwonie. Spotkałyśmy się, a gdy poznałam jej historię, nie miałam wątpliwości, że trzeba ją objąć systemem Szlachetnej Paczki – wspomina. – Podczas rozmowy usłyszałam, że jej największym marzeniem jest ślub z Janem – dodaje.

Okazuje się, że mężczyzna przygarniając Iwonę, zdobył jej serce. Sam odwzajemnił uczucie. Spędzili ze sobą ostatnich siedem lat. Mieszkają we dwoje w Krzywinie.

- Jan pokazał, że ma ogromnie dobre serce – mówi Natalia Kucharska. – Marzyli o ślubie, ale jak przyznali, najzwyczajniej ich na to nie stać. Nie mogliśmy przejść obok tego obojętnie, po prostu się nie dało – tłumaczy wzruszona.

Wolontariusze szybko zaczęli organizować niezwykłą uroczystość. Załatwili pomoc fryzjera i kosmetyczki, z ogromnym zrozumieniem spotkali się również w gminie, gdzie wójt Anna Kusy-Kłos postanowiła udzielić ślubu nieodpłatnie.

- Bardzo nam pomogły Kamila Stachera-Szpyt, Anita Dwilińska, Marlena Seidel, wójt gminy Anna Kusy-Kłos, Zosia Ławicka i oczywiście moi wolontariusze – wymienia Natalia Kucharska.

Dziś Jan i Iwona zawarli związek małżeński, są teraz rodziną, ze sobą na dobre, i na złe.

- Chcieliśmy zorganizować przyjęcie w restauracji, ale para tego nie chciała. Uznali, że chcą ten dzień spędzić z nami w małym pokoiku, w którym mieszkają – mówi Natalia Kucharska.

Iwona z Janem mieszkają w pokoiku, który ma niespełna 25 metrów kwadratowych, bez łazienki i ciepłej wody. Wyposażenie to stara kuchnia i równie stare meble.

- Chwycili nas za serce, w szesnaście osób spotykamy się w tym ich małym pokoiku.  Traktują nas jak rodzinę, chcą, byśmy ten niezwykły dla nich dzień spędzili z nimi i tak się stanie – mówi wolontariuszka Szlachetnej Paczki.

Były prezenty, kwiaty, łzy… i jest niezwykła historia miłości, która połączyła dwoje niezwykłych ludzi. Kiedy wychodzili z widuchowskiego urzędu już jako małżeństwo, nad ich głowami świeciło słońce. Czy to oznaka, że ich życie się zmieni? Jest szansa, już teraz władze gminy pomogą w remoncie niewielkiego mieszkania, by para mogła żyć w godnych warunkach.

Zdjęcia z wydarzenia znajdą Państwo na naszym Facebooku pod linkiem:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1303806193081944.1073742278.667161966746373&type=1&l=eda3516161