Samorząd gryfiński lekceważy przedsiębiorców? Dzięki Klastrowi Edukacyjnemu zarówno przedsiębiorcy, jak i szkoły miałyby ułatwione możliwości pozyskiwania środków dla celów edukacyjnych. Dodatkowo kształcenie odbywałoby się w porozumieniu z przedsiębiorcami, by przygotowywać młodzież do aktualnych potrzeb rynku pracy. Tymczasem powiat na przestrzeni dwóch lat zorganizował zaledwie dwa spotkania, o których prawie nikt nie wiedział.


Klaster Edukacyjny na terenie powiatu gryfińskiego z założenia miał łączyć przedsiębiorców z regionu ze szkolnictwem. Dzięki niemu placówki oświatowe miałyby przygotować ofertę dla uczniów w m.in. zakresie szkolnictwa zawodowego, to w dalszej kolejności pozwoliłoby na kształcenie młodzieży w taki sposób, by po ukończeniu szkoły znajdowali prace w lokalnych firmach. Przy tym istnienie klastra dałoby szansę łatwiejszego pozyskania dofinansowania do rozmaitych przedsięwzięć edukacyjnych. Tymczasem z wielkich planów nic nie wyszło, ponieważ na przestrzeni dwóch lat zorganizowano zaledwie dwa spotkania. Odpowiedzialny za stworzenie klastra edukacyjnego jest wicestarosta, Jerzy Miler.
- Pomysł współpracy szkół z przedsiębiorcami umownie nazwany klastrem edukacyjnym powstał na początku obecnej kadencji – tłumaczy Jerzy Miler. - Spotkanie dotyczące rozpoznania możliwości utworzenia klastra edukacyjnego odbyło się 22 września 2015 roku. Obecnie wspólnie z Powiatowym Urzędem Pracy współdziałamy w sprawie określenia branży takiego klastra. Drugie spotkanie z przedsiębiorcami w ramach I forum pracodawców powiatu gryfińskiego odbyło się 19 lipca 2016. Poruszane były m.in. kwestie współpracy przedsiębiorców ze szkołami – dodaje.
Obecnie powiat opracowuje koncepcję kolejnego, trzeciego spotkania.

Przedsiębiorcy o klastrze nie wiedzą?

- Nikt ze mną nawet nie próbował się kontaktować w tej sprawie – mówi Jan Olszański, pszczelarz z Klępicza.
To prawdziwa wizytówka regionu, miody cedyńskie wpisane są na Listę Produktów Tradycyjnych, pasieka Olszańskich reprezentuje województwo zachodniopomorskie na wielu międzynarodowych targach. Jan Olszański ma dziś do dyspozycji pasiekę z dwustoma ulami, ale chce ją powiększyć do trzystu. Pracy przy produkcji miodów nie brakuje.
- Zatrudniłbym przynajmniej dwóch pracowników – mówi pszczelarz. - Nie jest to jednak takie proste, trzeba przeszkolić takiego pracownika. Gdyby jakakolwiek szkoła zaczęła kształcić w zawodzie pszczelarza i gdyby powstał klaster edukacyjny, do którego mógłbym się włączyć, chętnie bym to zrobił i pomógł. Byłoby to z korzyścią i dla pasieki, i dla kogoś, kto chciałby wykonywać ciekawy zawód – tłumaczy.
Jan Olszański ma tytuł mistrza pszczelarstwa, jest zainteresowany współpraca z młodzieżą. Tyle że nikt na spotkanie klastra nigdy go nie zaprosił.
Udało się nam skontaktować z kilkoma innymi przedsiębiorcami z południa powiatu gryfińskiego, okazuje się, że wielu z nich o idei stworzenia klastra nawet nie wiedziało. Zgodnie twierdzą, że władze powiatu nie dostrzegają firm spoza Gryfina.
- Chętnie bym wsparł ideę kształcenia sprzedawców, w handlu wciąż jest duże zapotrzebowanie na pracowników – mówi jeden z przedsiębiorców z Osinowa Dolnego.
- Brakuje szkół rolniczych w okolicy – mówi z kolei rolnik mieszkający na planach w Mieszkowicach. - Nasz region jest bogaty w usługi rolnicze, tymczasem w szkołach już dawno o tej branży zapomniano – komentuje.
W podobnym tonie wypowiada się Edward Szczepanik, właściciel dużego gospodarstwa w Wysokiej Gryfińskiej.
- Nie chodzi o kształcenie w zakresie zarządzania, ale obsługi maszyn – mówi. - Nie uczy się tego i nie widać, by się to zmieniło. A zapotrzebowanie jest duże, teraz na gospodarstwach pracują osoby wywodzące się jeszcze z czasów PGR-ów, nie są najmłodsi, za chwilę będzie kłopot z pozyskaniem pracowników. Chętnie byśmy uczyli i potem absolwentów szkół zatrudniali – dodaje.

Dla kogo te spotkania?

Dwa spotkania w dwa lata, to zdecydowanie zbyt mało, by można było mówić o pracy na rzecz funkcjonowania klastra. Nie wiadomo też, na jakiej podstawie powiat dokonuje selekcji zapraszanych do rozmów przedsiębiorców, skoro nie zaprasza tych przedsiębiorców, którzy stanowią o sile lokalnej gospodarki.
Wicestarosta, Jerzy Miler, zarabia rocznie prawie 146 tys. złotych (według oświadczenia majątkowego), a zorganizował zaledwie dwa spotkania, o którym większość przedsiębiorców nawet nie wiedziała. Jako przewodniczący Komisji Statutowej powiatu gryfińskiego, ostatnie spotkanie tej komisji zorganizował w marcu ubiegłego roku.
Mimo to, starosta Wojciech Konarski nie ma zastrzeżeń do pracy swojego podwładnego.
- W niedługim czasie zorganizowane będzie kolejne 3 spotkanie z przedsiębiorcami, w którym również wezmą udział Powiatowy Urząd Pracy i szkoły ponadgimnazjalne – tłumaczy starosta.

Rafał Remont