Małgorzata Pokrzykowska to gryfiński lider Szlachetnej Paczki. Jak mówi, dzięki pomocy i wsparciu  gminy Gryfino oraz osób dobrego serca, realizuje jeden z najlepszych projektów który wpływa na zmianę całego społeczeństwa. Opowiada nam dziś o trudach pracy wolontariusza.  

 

 

Jesteś koordynatorem Szlachetnej Paczki na powiat gryfiński... jak to wszystko ogarniasz, nasz powiat to przecież bardzo duży teren.

- W stowarzyszeniu WIOSNA koordynator w poszczególnych rejonach Polski nazywany jest liderem, choć to brzmi za dumnie. Rzeczywiście Szlachetna Paczka Gryfino obejmuje nie tylko gminę Gryfino. Staramy się wyjść dalej i odwiedzamy rodziny w  gminach Widuchowa, Banie, Stare Czarnowo i do niedawna Chojna. Niestety dalsze gminy w powiecie są już dla nas zbyt odległe.

 

To wciąż duży teren. Nie chciałaś się podzielić z kimś tym "liderowaniem"?

- Jest to duży obszar, ale w tym roku mamy rekordową ilość wolontariuszy, bo aż 16 i możemy sobie pozwolić na objęcie działaniami tak dużego rejonu, a tym samym dotrzeć z pomocą do większej ilości rodzin.. Co do dzielenia się liderowaniem... wraz z moim koordynatorem regionalnym Aleksandrą Misiuną włożyłyśmy wiele pracy w poszukiwaniu chętnych wolontariuszy jak i lidera w rejonie Chojny.  Jest to rejon, który wymaga dużego wsparcia i pomocy rodzinom żyjącym w niezawinionym ubóstwie.  Udało się i dosłownie kilka dni temu ruszył nowy rejon: Chojna i okolice. Liderem została Natalia Uszyńska i już ma dziewięciu wolontariuszy. Moi wolontariusze odwiedzili część rodzin z Chojny, a do których jeszcze nie dotarliśmy, przekazaliśmy właśnie im.

 

Dlaczego tak długo nie było lidera w Chojnie? Ludzie nie chcą się angażować w pomoc?

- To może nie tak, że nie chcą... myślę, że nie wiedzą jak. W Chojnie nigdy nie został uruchomiony program Szlachetnej Paczki i może nie wiedzieli, że można samemu się zgłosić. W czasie poszukiwań wolontariuszy, pisało do mnie mnóstwo osób z pytaniem w jaki sposób mogą pomóc. Po głębszym wyjaśnieniu na czym polegają obowiązki wolontariusza, wiele osób się wycofywało. Wolontariusz musi poświęcić swój czas na szkolenie, odwiedziny rodzin, potem pracę z darczyńcą no i dwudniowy finał. Łatwiej jest zostać darczyńcą, ponieważ ludzie po prostu nie mają czasu i wolą wspomóc finansowo lub rzeczowo. Docieramy do prawdziwej biedy, której na co dzień nie widzimy. Trzeba mieć nie tylko chęci, ale także odporność psychiczną.

 

Lista z rodzinami, które potrzebują pomocy, jest długa?

- Na tę chwilę mamy aż 53  rodziny, które wyraziły zgodę na wizytę wolontariusza w ich domu. To sporo i w związku z tym, że każdy woluntariusz może mieć pod opieką maksymalnie trzy rodziny, wyrażenie zgody nie będzie jednoznacznie z tym, że wolontariusz się tam zjawi. Czasami też bywa tak, że wolontariusz po wizycie stwierdzi, że rodzina nie spełnia kryteriów Szlachetnej Paczki i wtedy nie możemy jej wdrożyć do naszego programu. Obecnie odwiedzonych mamy 33 rodziny. Pozostały jeszcze dwa tygodnie do otwarcia internetowej bazy rodzin, więc wolontariusze mają ręce pełne roboty. Ponadto nadal otrzymujemy zgody rodzin, więc ta liczba nie jest ostateczna, nadal poszukujemy rodzin, którym warto pomóc.

 

Zdarzają się sytuacje, kiedy ludzie biedni odmawiają spotkania z wolontariuszem? Osobą, która chce pomóc?

-  Zdarza się, bo niektórzy nie życzą sobie, by ktoś obcy wchodził im do domu i zadawał niekomfortowe pytania. Ludzie mogą się wstydzić swojej biedy i zamykają się na jakąkolwiek pomoc. A my właśnie do takich chcemy dotrzeć, choć czasem jest to trudne.

 

Gdy docieracie do ludzi potrzebujących pomocy, mówią o tym, z czego ich trudna sytuacja wynika?

- Wizyta wolontariusza jest też czasem jak taka terapia dla rodziny. Rodziny otwierają się, opowiadają swoje historie... mówią o początkach swojej trudnej sytuacji materialnej, która najczęściej jest niezależna od nich samych, a której przyczyną może być choroba, traumatyczne przeżycia jak śmierć bliskiej osoby lub brak wiedzy, jak sobie w życiu poradzić. Podczas takich rozmów rodziny opowiadają o przykrych wspomnieniach i niekiedy uronią łzy. Naszym celem jest niesienie mądrej pomocy, czyli takiej, która daje szansę na zmianę. Pokazanie im, że może być lepiej i że nie są sami. Dlatego do Paczki trafiają te rodziny, dla których kontakt z wolontariuszem oraz wsparcie materialne będą impulsem do zmiany.

 

A wy, wolontariusze potrzebujecie teraz jakiejś pomocy? Jakie są największe potrzeby Szlachetnej Paczki w tym momencie?

- Obecnie wolontariusze odwiedzają rodziny i tworzą opisy w systemie elektronicznym – co jak na razie idzie nam sprawnie. Obecnie zaangażowani jesteśmy w zorganizowanie happeningu z okazji otwarcia internetowej bazy rodzin. Chcemy głośno zakomunikować, że rozpoczynamy poszukiwania darczyńców dla naszych rodzin. Będzie to duże przedsięwzięcie, na którym będzie się sporo działo. Będzie maraton zumby oraz pokaz jump it, koncert Boomcyka, pokaz replik broni – tu zaangażowała się drużyna ASG z Widuchowej oraz mnóstwo innych atrakcji. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik, a czasu zostało mało. Bardzo chętnie wspiera nas gmina Gryfino. Ubiegałam się też o patronat starosty powiatu gryfińskiego, lecz spotkałam się z odmową,  nie wiedząc zresztą dlaczego.

 

Kiedy odbędzie się ten happening i gdzie?

- Odbędzie się 19 listopada, w sobotę, o godzinie 15:00. Zapraszamy do Szkoły Podstawowej nr 1 w Gryfinie przy ul. Łużyckiej 22.

 

A tak w ogóle... to co Ciebie skłoniło, by tak mocno zaangażować się w Szlachetną Paczkę?

- Dwa lata temu byłam po raz pierwszy wolontariuszem w Szlachetnej Paczce i doświadczyłam niesamowitych przeżyć, które odmieniły moje spojrzenie na świat. Szlachetna Paczka nie tylko zmienia życie potrzebującym rodzinom, ale i samym wolontariuszom. Podnosi poczucie własnej wartości oraz poziomu zadowolenia z życia. Ponieważ koordynowanie pracą zajmuje dużo czasu i wymaga ogromnego zaangażowania, w poprzednim roku nie uruchomiliśmy programu w naszym rejonie. Nie znaleźliśmy nowego lidera, a ja sama nie miałam jeszcze tyle sił, aby to wszystko pociągnąć. W tym roku nie mogłam dopuścić, aby kolejny rok był zmarnowany. Miałam mnóstwo pomysłów, które chciałam zrealizować, ponieważ Szlachetna Paczka ma dużą moc i potencjał. Chciałabym również podziękować moim wolontariuszom bez których wszystko tak dobrze by nie działało. Są tak samo zaangażowani i wierzę, że nasza praca przyniesie same korzyści.