Do wypadku doszło w czwartek 28 kwietnia na ul. Zielonogórskiej w Nowogrodzie Bobrzańskim. Opel astra nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu i roztrzaskał się o ciężarówkę. Kierująca sama wyszła z wraku. - Ta kobieta dostała drugie życie od Boga – mówili świadkowie na miejscu wypadku.


Na poboczu stał kompletnie rozbity opel astra. Przód i bok od strony kierowcy zostały dosłownie rozprute. Porozrywane elementy karoserii, wiszące kable oraz połamane plastikowe elementy - to był okropny widok. – To dosłownie cud, ta pani przeżyła i powinna na kolanach iść w pielgrzymce do Częstochowy – komentowali gapie. Opel astra jechał ul. Zielonogórską w kierunku „trasy śmierci”. W przeciwnym kierunku jechała ciężarówka. – Nagle patrzę, a opel leci prosto na mnie, to były ułamki sekund – relacjonował kierowca ciężarówki. Doszło do zderzenia. Opel ślizgnął się po kabinie i bokiem uderzył w wystający metalowy element komory ładowni ciężarówki. Potem wpadł pod tylne koła, dosłownie wyrywając je. Rozbity opel przeleciał jeszcze kilkanaście metrów i zatrzymał się na poboczu. Na miejsce została wezwana karetka pogotowia ratunkowego. Przyleciał również śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego. Kierująca oplem tymczasem wyjęła kluczyki ze stacyjki i wyszła z rozbitego auta drzwiami od strony pasażera. O własnych siłach poszła do karetki, która przewiozła ją do szpitala. - Kierująca miała ogromne szczęście. Element ładowni, w który uderzyła, jest twardy jak beton – mówi kierowca ciężarówki. Siła uderzenia była ogromna, bo opel został kompletnie rozbity. 


- Ta kobieta dostała drugie życie od Boga – mówili świadkowie na miejscu wypadku.

Na poboczu stał kompletnie rozbity opel astra. Przód i bok od strony kierowcy zostały dosłownie rozprute. Porozrywane elementy karoserii, wiszące kable oraz połamane plastikowe elementy - to był okropny widok. – To dosłownie cud, ta pani przeżyła i powinna na kolanach iść w pielgrzymce do Częstochowy – komentowali gapie. Opel astra jechał ul. Zielonogórską w kierunku „trasy śmierci”. W przeciwnym kierunku jechała ciężarówka. – Nagle patrzę, a opel leci prosto na mnie, to były ułamki sekund – relacjonował kierowca ciężarówki. Doszło do zderzenia. Opel ślizgnął się po kabinie i bokiem uderzył w wystający metalowy element komory ładowni ciężarówki. Potem wpadł pod tylne koła, dosłownie wyrywając je. Rozbity opel przeleciał jeszcze kilkanaście metrów i zatrzymał się na poboczu. Na miejsce została wezwana karetka pogotowia ratunkowego. Przyleciał również śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego. Kierująca oplem tymczasem wyjęła kluczyki ze stacyjki i wyszła z rozbitego auta drzwiami od strony pasażera. O własnych siłach poszła do karetki, która przewiozła ją do szpitala.

- Kierująca miała ogromne szczęście. Element ładowni, w który uderzyła, jest twardy jak beton – mówi kierowca ciężarówki. Siła uderzenia była ogromna, bo opel został kompletnie rozbity.

 Do wypadku doszło w czwartek 28 kwietnia na ul. Zielonogórskiej w Nowogrodzie Bobrzańskim. Opel astra nagle zjechał na przeciwległy pas ruchu i roztrzaskał się o ciężarówkę. Kierująca sama wyszła z wraku... - Ta kobieta dostała drugie życie od Boga – mówili świadkowie na miejscu wypadku. Na poboczu stał kompletnie rozbity opel astra. Przód i bok od strony kierowcy zostały dosłownie rozprute. Porozrywane elementy karoserii, wiszące kable oraz połamane plastikowe elementy - to był okropny widok. – To dosłownie cud, ta pani przeżyła i powinna na kolanach iść w pielgrzymce do Częstochowy – komentowali gapie. Opel astra jechał ul. Zielonogórską w kierunku „trasy śmierci”. W przeciwnym kierunku jechała ciężarówka. – Nagle patrzę, a opel leci prosto na mnie, to były ułamki sekund – relacjonował kierowca ciężarówki. Doszło do zderzenia. Opel ślizgnął się po kabinie i bokiem uderzył w wystający metalowy element komory ładowni ciężarówki. Potem wpadł pod tylne koła, dosłownie wyrywając je. Rozbity opel przeleciał jeszcze kilkanaście metrów i zatrzymał się na poboczu. Na miejsce została wezwana karetka pogotowia ratunkowego. Przyleciał również śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego. Kierująca oplem tymczasem wyjęła kluczyki ze stacyjki i wyszła z rozbitego auta drzwiami od strony pasażera. O własnych siłach poszła do karetki, która przewiozła ją do szpitala. - Kierująca miała ogromne szczęście. Element ładowni, w który uderzyła, jest twardy jak beton – mówi kierowca ciężarówki. Siła uderzenia była ogromna, bo opel został kompletnie rozbity.