Pod koniec października leśnicy w całej Polsce prowadzili akcję związaną z liczeniem dzików. Na terenie Nadleśnictwa Chojna leśnicy stanęli oko w oko nie tylko z dzikami, ale i watahą wilków. Zwierzęta przemknęły obok liczących i zniknęły w leśnej kniei. „One tu mieszkają na stałe” – mówi Sylwan Barcz z Nadleśnictwa Chojna.

To było niezwykłe spotkanie, wataha wilków na co dzień zamieszkuje tereny Nadleśnictwa Chojna, leśnicy widują ich tropy oraz ślady polowań. Ofiarami wilków padają m.in. daniele. Podczas inwentaryzacji dzików liczący zwierzęta nieoczekiwanie spotkali na swojej drodze całą watahę.

- Nie otrzymałem informacji o tym, ale być może tak było – uśmiecha się Sylwan Barcz, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Chojna. – W naszych lasach wataha mieszka na stałe, leśnicy regularnie spotkają dowody na bytność wilków, zapewne dlatego uznali spotkanie z wilkami za nic nadzwyczajnego i nie czuli konieczności informowania o tym – dodaje.
Wataha nie jest liczna, to około 4 do 5 wilków. Dwoje rodziców i młode.

- Te młode opuszczają watahę i szukają sobie nowych terenów do życia – mówi Sylwan Barcz.

Potem rodzą się kolejne wilki. Nie można wykluczyć, że opuszczające watahę młode niebawem osiedlą się w naszym regionie i stworzą własną rodzinę powiększając ilość watah w województwie.
Czy wilków należy się bać? Leśnicy twierdzą, że nie. Wilki w lasach mają dużo pożywienia, same unikają ludzi uważając nas za naturalnego wroga.

- Potrafią się maskować, gdy nawet przypadkiem się zbliżymy do wilka, wiedzą jak się ukryć, byśmy nawet nie wiedzieli, że obok nich przechodzimy – mówi jeden z leśników.

Leśnicy cieszą się z obecności wilków w podchojeńskich lasach, jak mówią nieoficjalnie, drapieżniki polując dziesiątkują inne gatunki, przez co daniele i sarny czynią mniej szkód. Narzekają natomiast myśliwi, którzy uważają, że za sprawą wilków ilość łownej zwierzyny cały czas maleje.