Od dwóch lat leśnicy włączą z kornikiem modrzewia, który zdziesiątkował setki pięknych drzew. Stosowane były pułapki feromonowe, ale część drzewostanu trzeba było wyciąć, a drewno spalić. Lasy Państwowe poniosły z tego powodu spore straty, ale wydaje się, że z plagą szkodników udało się w końcu wygrać.

Drzewostan modrzewia w okolicach Marwic był poważnie zagrożony. W tamtejszych lasach znajduje się sporo modrzewia, to właśnie ten gatunek drzew został zaatakowany przez korniki. Jak się dowiadujemy w Nadleśnictwie Gryfino, walka o drzewostan trwała wiele miesięcy. Leśnicy używali specjalnych pułapek feromonowych, zbierali korniki kilogramami, ale całkowicie nie dało się pozbyć szkodników. Te nadal atakowały drzewa czyniąc ogromne spustoszenie.

- Ograniczenie występowania kornika modrzewiowca było możliwe dzięki podjęciu szybkich i wieloetapowych działań, przede wszystkim w okresie wiosennym – informuje Lidia Kmiecińska z Nadleśnictwa Gryfino. - Polegały one na wycinaniu zasiedlonych drzew ich korowaniu i paleniu korowiny oraz wywieszaniu pułapek feromonowych. Pozyskany surowiec był przetrzymany na powierzchniach do czasu zasiedlenia przez szkodniki i po jego zasiedleniu wywieziony – mówi.

Udało się, walka ze szkodnika wydaje się być na razie wygrana. Niemniej kornik wyrządził duże szkody na powierzchni około 9 hektarów, z czego na 2 hektarach powierzchni całkowicie usunięto drzewostan.

- Nie bez znaczenia były korzystne warunki pogodowe jakie panowały w okresie rozwoju modrzewia, a tym samym żerowania korników – wyjaśnia Lidia Kmiecińska. - W celu odtworzenia środowiska leśnego na powierzchniach objętych zwalczaniem wprowadzone zostaną nowe nasadzenia z gatunków, których wymagania dostosowane będą do lokalnych uwarunkowań – dodaje.

Rafał Remont