Kije bejsbolowe z nadrukami m.in. Polski Walczącej i pomnika Małego Powstańca produkuje szczecińska firma.

Po awanturze jaka od kilkunastu godzin przetacza się przez internet, spółka konsultuje się z prawnikiem i nie chce na razie komentować sprawy. - Dochodzą do nas sygnały, że temat jest kontrowersyjny. Jesteśmy umówieni z prawnikiem, do tego czasu nie będziemy się wypowiadać. Ale nie rezygnujemy z naszej oferty - powiedział "Głosowi" Damian Szczęsny, dyrektor działu sprzedaży firmy. Kotwica powstańcza jest chroniona ustawą. Sprawą zbulwersowani są też spadkobiercy autora pomnika Małego Powstańca.


Sprawa prawdopodobnie trafi do prokuratury. Przedstawiciele szczecińskiej firmy tłumaczyli wcześniej, że nie odpowiadają za nadruki, bo wzór na kij bejsbolowy zleca klient. Przyznają jednocześnie, że nie mają żądnych praw do tych znaków. Zgodnie z prawem noszenie kijów bejsbolowych nie jest zakazane, ale coraz częściej używają ich kibole i chuligani w bijatykach.