Nie udają się gryfińskim władzom konsultacje społeczne. Problem ten nie dotyczy wyłącznie Gryfina, ale tutaj z nieudanych konsultacji robi się atut. No bo przecież się odbyły.


Marną frekwencję odnotowano podczas konsultacji społecznych związanych z budżetem obywatelskim, dotyczących celów rozwojowych Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego, czy też organizowanych pn. „Zaplanujmy razem nasze nabrzeże”. Nie przeszkodziło to jednak włodarzom w wykorzystaniu samego faktu, że takie spotkania się odbyły. Nic to, że to sztuka dla sztuki. Nomen omen liczy się, że choć jedna „sztuka obywatelska” przyszła na takie konsultacje.

Pytania konkretne, odpowiedzi brak
W związku z opublikowaniem pod koniec kwietnia br. na stronie UMiG w Gryfinie „Protokółu z przeprowadzonych konsultacji społecznych w sprawie ustalenia szczegółowych zasad i trybu realizowania budżetu obywatelskiego gminy Gryfino na rok 2018”, podpisanego przez zastępcę burmistrza Pawła Nikitińskiego, wysłaliśmy 11 maja br. kilka pytań w tej sprawie. Oto one:
1. Kto personalnie odpowiadał za organizację konsultacji społecznych wskazanych w protokole?
2. W jaki sposób informowano mieszkańców gminy Gryfino o tych konsultacjach?
3. Ile otwartych spotkań się odbyło i gdzie były organizowane?
4. Ile osób (poza urzędnikami) uczestniczyło w tych spotkaniach?
5. Ile uwag/opinii/propozycji wpłynęło drogą elektroniczną, a ile na piśmie do Biura Obsługi Interesanta?
6. Ilu ogółem jest autorów uwag zgłoszonych do konsultowanego załącznika? Czy można mieć wgląd w te uwagi (protokoły ze spotkań, e-maile, pisma)?
Piętnaście minut później przyszedł e-mail z zaproszeniem na spotkanie, podczas którego wiceburmistrz obiecuje odpowiedzieć na wszystkie zapytania. Szybkość reakcji mile zaskakuje, ale ponieważ pytania nie wymagają dodatkowego omówienia (cztery z nich dotyczą podania liczby, jedno – nazwiska osoby odpowiedzialnej za organizację wymienionych konsultacji, jedno – sposobu poinformowania mieszkańców o tych konsultacjach), szanując czas obu stron, poprosiliśmy urzędnika, zgodnie z Ustawą o dostępie do informacji publicznej, o pisemną odpowiedź bez zbędnej zwłoki.

Wiceburmistrz zalewa się łzami czy ma pretensję?
W kolejnym e-mailu P. Nikitiński informuje: „Naturalnie odpowiemy w trybie którego sobie Pani życzy, ubolewam jednak nad tym, że nie przyjęła Pani mojego zaproszenia.”
W jakim sensie wiceburmistrz „ubolewa”? W słowniku wyrazów bliskoznacznych wyraz „ubolewać” ma wiele odpowiedników; oto niektóre z nich: lamentować, płakać komuś w mankiet, rozpaczać, drzeć sobie włosy z głowy, schnąć z żalu, odchodzić od zmysłów, rozdzierać szaty, rwać sobie włosy z łowy, rozpływać się we łzach, usychać z żalu, pogrążyć się w smutku, zalewać się łzami, zawodzić. No, żeby aż tak? Wiceburmistrz Nikitiński taki nieodporny na odmowę? Uzasadnioną? Nie wydaje się jednak, żeby „ubolewał” w opisany powyżej sposób. Może więc chodziło o inne synonimy tego słowa, jak np.: robić komuś wyrzuty, psioczyć, zrzędzić, mieć pretensję...
Ale dość rozważań na ten temat. Dużo ważniejsze było, że podany został termin proponowanego spotkania – do wyboru, we wtorek 16 bm. lub środę 17 bm. To oznaczało, że odpowiedzi byłyby gotowe w pierwszej połowie minionego tygodnia. Jednak nie otrzymaliśmy ich do tej pory. Za to w piątek 19 bm. na stronie UMiG ukazała się informacja pn. „Druga edycja Gryfińskiego Budżetu Obywatelskiego na rok 2018” wraz z zaproszeniem do zapoznania się z zasadami i trybem realizowania przyszłorocznego budżetu obywatelskiego gminy Gryfino, opracowanymi – UWAGA – „wspólnie z mieszkańcami podczas organizowanych konsultacji.” O te właśnie konsultacje pytaliśmy z uwagi na wątpliwości, podnoszone przez naszych Czytelników, co do rzetelnego ich przeprowadzenia.

Czyja to opinia?
Nie zdążyliśmy zadać ważnych pytań i uzyskać na nie odpowiedzi, zanim opublikowany został nowy regulamin. Między innymi o to, czyja opinia zacytowana została w punkcie 8. „Protokółu z przeprowadzonych konsultacji społecznych...”. Fragment ten przytaczany był przez kilka nauczycielskich głosów; mianowicie:
„Naszym zdaniem nie mogą być realizowane zadania, których efekty nie spełniają kryteriów ogólnodostępności dla mieszkańców Gryfina. Naszym zdaniem nie powinny być realizowane projekty, które służą tylko i wyłącznie doposażeniu szkół w pomoce naukowe, bądź mogą pozyskiwać środki z innych źródeł np. MEN, lub unijnych. Istnieje zagrożenie, iż szkoły z gminy Gryfino złożą wnioski na doposażenie szkół i mogą pochłonąć zdecydowaną większość, a nawet całą kwotę budżetu obywatelskiego 2018 PROPOZYCJA PRZYJĘTA I ZOSTANIE ZAWARTA W REGULAMINIE” (s.2-3 „Protokółu...”).
- Jeśli ktoś uważa, że projekty związane z inwestowaniem w szkoły, które są ogólnodostępne i służą wszystkim mieszkańcom, nie spełniają kryteriów ogólnodostępności, to jest to pogmatwany i wysoce ograniczony pogląd – konkludują zainteresowani nauczyciele.

Ile dla władzy znaczy głos obywateli?
Na palcach jednej ręki można było policzyć mieszkańców gryfińskiej gminy podczas kwietniowego spotkania w magistracie w ramach konsultacji społecznych dotyczących przyszłorocznego budżetu obywatelskiego. Ale opis tych konsultacji na facebookowej stronie UMiG wybrzmiewa tak, jakby przyszedł tłum obywateli. A już informacja: „Po przedstawieniu propozycji odbyła się dwugodzinna dyskusja”, mocno zastanawia.
- Dwugodzinna dyskusja? Kogo z kim? Urzędników z urzędnikami? Widać, że ludzie nie są zainteresowani udawanymi konsultacjami – kwitują zapytani gryfinianie; podobnie wypowiadają się również w internecie.
Sporo jest głosów, niestety, że takie konsultacje organizowane są jedynie dla zachowania pozorów. Że to sztuka dla sztuki. I że włodarzom chodzi wyłącznie o odnotowanie samego faktu, że takie spotkania się odbyły, a nie o prawdziwy dialog ze społeczeństwem. Na temat nieudolnej komunikacji gminnych władz z mieszkańcami wypowiadał się na naszych łamach radny powiatowy Marek Brzeziński (przy okazji artykułu „Biedni wyprowadzeni z miasta? Władze gminy tego chcą”); wiele zastrzeżeń do tej komunikacji mają mieszkańcy wsi Żórawie, którzy uważają, że z wykorzystaniem pseudo konsultacji narzucono im zmiany w nazewnictwie ulic.
Konsultacje społeczne wymagają ogromnego nakładu pracy, zaangażowania, przygotowania materiałów. Ale to proces opłacalny, bo to jedna z metod dialogu obywatelskiego, podczas którego m.in. wzrasta zaufanie przeciętnego Kowalskiego do działań prowadzonych przez różne urzędy i – co się z tym wiąże – przestaje on być obojętny na sprawy publiczne. Teoretycznie rządzący też o tym wiedzą. W drugim akapicie piątkowej (19 bm.) informacji o kolejnej edycji Gryfińskiego Budżetu Obywatelskiego czytamy: „To właśnie mieszkańcy najlepiej znają swoje potrzeby, a budżet obywatelski jest narzędziem służącym ich zaspokajaniu.” Tyle teoria.
Maria Piznal