O tym, jak ważna jest rzetelność pracy Komisji Rewizyjnej przekonała się gmina Chojna. To radni ujawnili szereg nieprawidłowości, które mogą świadczyć o nadużyciach w magistracie. Tymczasem w wielu gminach regionu radni są uzależnieni od władz, a co za tym idzie, ich wiarygodność jest znikoma. Takie powiązania krytykuje Szymon Osowski z Watchdog Polska.

W Gryfinie przewodniczący Komisji Rewizyjnej to Roland Adamiak. Jego wejście do Rady Miejskiej, jak również objęcie stanowiska przewodniczącego, zbiegło się z wyborem jego osoby do Rady Nadzorczej gryfińskiego szpitala (bez konkursu). Niedługo potem partnerka (dziś żona) Rolanda Adamiaka została zatrudniona w Urzędzie Miasta i Gminy, odpowiedzialna jest za… kontrolę wewnętrzną w magistracie.
Sam radny nie widzi w tym niczego złego, w rozmowach z nami twierdzi, że gdyby Komisja Rewizyjna miała prowadzić kontrolę inwestycji, w jaką zaangażowana byłaby żona, to z kontroli by się wyłączył. Zapewnia, że jej zatrudnienie w gminie nie będzie miało wpływu na jakość pracy Komisji Rewizyjnej.
W gminie Krzęcin (powiat choszczeński), Komisją Rewizyjną rządzi Mieczysław Ciesiołkiewicz. Ten radny pracuje w jednostce podległej gminie, w Zespole Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska. To rencista na gminnym etacie, dodatkowo zasiada w Radzie Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej.
- Rozgraniczam pracę i pełnienie funkcji radnego – komentuje sytuację Mieczysław Ciesiołkiewicz. – Nigdy ze strony władz nie było nacisków na mnie, ani na pozostałych członków komisji. Nie pozwoliłbym sobie na to, by na mnie naciskano – dodaje.
Tymczasem skargi do radnych na działalność wójta gminy wpływają. Mieczysław Ciesiołkiewicz zapewnia, że jako radny rzetelnie wykonuje swoją pracę. Na pytanie, czy kiedykolwiek obecna Komisja Rewizyjna uznała którąkolwiek ze skarg na wójta jako zasadną odpowiada krótko:
- Nie.
Artur Konopelski, przewodniczący Rady Gminy w Krzęcinie ma wątpliwości:
- Znam Ciesiołkiewicza, to nie jest człowiek, który pozwoliłby na siebie wpływać – mówi.
Jest przekonany, że swoją prace jako radny z Komisji Rewizyjnej, wykonuje dobrze.
O opinię w stosunku do takich zależności poprosiliśmy Szymona Osowskiego, prezesa zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Ten nie ma wątpliwości i ostro wypowiada się o takich powiązaniach:
- To patologia.
Organizacja Watchdog w chwili, gdy były prowadzone konsultacje społeczne dotyczące funkcjonowania samorządów, składała wniosek, by wprowadzić ustawowy zakaz pracy radnego w jednostce organizacyjnej gminie.
- Osoba, która jest w Komisji Rewizyjnej pracuje w jednostce organizacyjnej, w zasadzie kontroluje wójta czy burmistrza pod kątem zarządzania mieniem. Tymczasem wójt lub burmistrz kontroluje radnego jako pracodawca. Nie wierzę w rzetelność, taka kontrola to w większości przypadków fikcja – komentuje Szymon Osowski.
Twierdzi, że takie przypadki doprowadzają do tego, że mieszkańcy przestają wierzyć w lokalnych polityków i władze.
- Ktoś, kto startuje w wyborach i otrzymuje mandat radnego, powinien się zdecydować. Albo jest się radnym, albo pracownikiem.
A jak jest z szefem Komisji Rewizyjnej w Gryfinie? On nie jest pracownikiem podległym gminie, a jedynie jego żona. Według Rolanda Adamiaka, nie stoi to w sprzeczności z etyką.
- Nieraz już słyszałem takie historie, to niepoważne. Nie można tak niepoważnie traktować ludzi – komentuje prezes Watchdog Polska.

Rafał Remont