W reakcji na sygnały naszych Czytelników kilkakrotnie poruszaliśmy w tym roku temat nieczynnych miejskich wodotrysków w Gryfinie. Okazuje się, że władza też nie wie, kiedy fontanny trysną.


Mniej więcej od miesiąca otrzymujemy sygnały od gryfinian, żeby zająć się tematem nieczynnych miejskich fontann. Czytelnicy podkreślają, że najczęściej wodotryski czynne były na początku maja, cieszyły oczy już podczas święta miasta. Za niecałe dwa tygodnie zacznie się lato, a fontanny nadal są bez wody, ponadto – brudne i zniszczone.
Burmistrzowi Gryfina zadaliśmy pytanie (30 maja br.), kiedy naprawione zostaną baseny miejskich fontann, i kiedy wodotryski zostaną uruchomione? Odpowiedzi udzielił (8 bm.) wiceburmistrz Tomasz Miler: „Odnośnie fontann w Gryfinie, informuję iż oprócz wydatków związanych z bieżącym ich utrzymaniem, konieczne jest poniesienie kosztów napraw zużytych elementów. Trwa wycena tych prac.”
Jaka odpowiedź została przekazana? Że to będzie kosztować. O to nie pytaliśmy, wiadomo, że naprawa kosztuje. Nadal jednak nie wiemy, kiedy trysną fontanny. Okazuje się, że gryfińskie władze też tego nie wiedzą, bo – mimo że mamy koniec pierwszej dekady czerwca – dopiero trwa wycena prac związanych z naprawą zniszczonych basenów miejskich fontann. Ile potrwa? Takiej informacji także nie otrzymaliśmy. Wiadomo, że trwa. Czyżby – podobnie jak w przypadku analizy danych do remontu kamienicy przy ul. 1 Maja 8 (temat wielokrotnie przez nas poruszany) – wycena prac związanych z naprawą zużytych elementów miejskich wodotrysków miała trwać tak długo, jak w anegdocie o pewnym spikerze radiowym? (historyjka opisana w: „Analiza danych do remontu kamienicy – trwa mać?, mać trwa?, a może: trwać mać?”). No to, jak długo „trwać mać” przegląd pozimowych uszkodzeń i wycena remontu miejskich fontann?
Licealiści spotkani przy nieczynnym wodotrysku w centrum miasta dowcipnie komentowali, że „urzędnicy z UMiG-u migają się od pracy” oraz, że „pewnie nie mają kasy, a jak skończy się lato, to stwierdzą, że naprawa już się nie opłaca i przeniosą roboty na następny rok”. Dowcipne, ale przy tym... jakie gorzkie.

Maria Piznal