Trwa komunikacyjny paraliż w Gryfinie. Niekiedy na zakorkowanych drogach pojawiają się policjanci i samodzielnie sterują ruchem. Problem w tym, że część kierowców policjantów... nie słucha.

 

Przebudowywane drogi komplikują życie kierowców. W Gryfinie trwają inwestycje, rozkopana ulica Pomorska, Armii Krajowej, 9 Maja, Łużycka i Szczecińska sprawiają, że w godzinach szczytu miasto jest zakorkowane. Wówczas na ulicach pojawiają się policjanci z wydziału ruchu drogowego. Sęk w tym, że niektórzy kierowcy nie wiedzą, jak się zachować przy mundurowych.

- To prawda, mamy sygnały, że niektórzy kierujący widząc policjanta kierującego ruchem, nie stosują się do jego poleceń – przyznaje Bogumił Prostak, rzecznik prasowy gryfińskiej komendy.

Kierowcy, kiedy stoją w korku i policjant daje sygnał do jazdy podczas gdy sygnalizacja świetlna pokazuje czerwone światło, często nie ruszają i czekają na zielone. Taką sytuację policjanci często obserwują podczas rutynowej pracy na ul. Łużyckiej, która jest drogą krajową.

- Chcielibyśmy, aby miasto było jak najmniej zakorkowane w czasie drogowych inwestycji – mówi Bogumił Prostak. - Kierowcy muszą pamiętać, że w chwili, gdy policjant kieruje ruchem, jego polecenia są najważniejszymi. W myśl przepisów o ruchu drogowym kierowca najpierw musi się stosować do poleceń kierującego ruchem funkcjonariusza, gdy takiego nie ma, pierwszeństwo ma sygnalizacja świetlna, w trzeciej kolejności należy się stosować do oznakowania drogowego w postaci znaków pionowych i poziomych – wyjaśnia oficer prasowy gryfińskiej komendy.

Teoretycznie za niestosowanie się do poleceń kierującego ruchem policjanta, grozi mandat karny. Gryfińska policja takich kar nie wymierza, apeluje jednak do kierowców, by przestrzegali zasad ruchu i zwracali uwagę na pracujących policjantów.