W DIROW konsternacja? Syn starosty zaprzecza, jakoby otrzymał środki na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Z kolei wiceprzewodniczący rady potwierdza, że środki zostały przyznane, ale przelew nie został jeszcze wykonany. W tle jest jeszcze jeden niepokojący epizod.


Wczoraj informowaliśmy o tym, że Karol Konarski zwrócił się do DIROW (Dolnoodrzańskiej Inicjatywy Rozwoju Obszarów Wiejskich) o pieniądze na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Rada, po rozpatrzeniu wniosków, wysoko oceniła projekt syna starosty gryfińskiego, znalazł się na szóstym miejscu na liście rankingowej i DIROW chce mu przekazać wnioskowane środki. Tymczasem sam zainteresowany uważa, że informacje te są nieprawdziwe.
- Wzywam autora tekstu do usunięcia nieprawdziwych informacji. Oświadczam Panu, że nie dostałem żadnych 100 tysięcy jak w tytule artykułu. Podobnie jak innych 20 mieszkańców powiatu złożyłem wniosek. Rodzaje programów i procedury były i są dostępne dla wszystkich na stronie DIROW. Nie mam też takiej wiedzy, jak portal, że otrzymam wnioskowaną pomoc – napisał do nas w mailu Karol Konarski.
Tymczasem Wiceprzewodniczący Rady DIROW Krzysztof Nowak przyznaje, że syn starosty pieniądze dostanie:
- Dyskutowaliśmy na takie tematy, natomiast nie możemy wykluczać z powodu nazwiska człowieka młodego, który miał pomysł. Z punktu widzenia rady, pomysł był dobry i nie może mieć znaczenia fakt, że to pan Konarski – wyjaśnia.
Potwierdza, komisja przyznała środki synowi starosty, wysoko oceniła projekt jego przyszłej firmy. Przyznaje, że Karol Konarski otrzyma pieniądze, jeśli projektu z powodów formalnych nie zakwestionuje Urząd Marszałkowski.

Usługi dla rolników, petentów urzędu

Krzysztof Nowak przyznaje, że do DIROW wpłynęła mała ilość wniosków i każdy z członków rady miał świadomość, że nazwisko Konarskiego nie jest tylko zbieżnością i sprawa ta była dyskutowana. Przyznaje też, że DIROW mógł zrobić więcej, by promować nabór wniosków, by było ich więcej i by rada miała więcej ciekawych inicjatyw do rozpatrzenia.
- Z punktu formalnego wszystko się zgadza, wnioski będą weryfikowane przez Urząd Marszałkowski. Ta sytuacja nie jest łatwa, z jednej strony rozumiemy media, z drugiej wójtowie, burmistrzowie też mają rodziny. Nie możemy ich wykluczać. Bardziej tu chodzi o nazwisko, a nie o wniosek. Kryteria spełnił, pomysły miał dobre. Będzie świadczył usługi na rzecz rolnictwa – informuje Krzysztof Nowak. - Rolą dziennikarzy jest szczególne patrzenie na władzę samorządową, z drugiej strony ktoś pełniący funkcję publiczną musi się liczyć z krytyką – przyznaje.
I właśnie sam pomysł na firmę rodzi kolejne pytania i może niepokoić. Syn starosty pracuje w powiatowym Wydziale Geodezji, Kartografii i Katastru. To tu często regulowane są m.in. sprawy granic działek, w tym pól należących do rolników. Tymczasem według projektu złożonego do DIROW, syn starosty chce świadczyć usługi informatyczne dla… rolników.

Czytaj także:

Konarski dostał 100 tys. zł. Przypadek?