Miodów akacjowych jest mało, pogoda nie sprzyjała też zbiorom miodu rzepakowego i lipowego. Druga połowa roku jednak była bardzo dobra – ocenia Jan Olszański, najbardziej znany pszczelarz z okolic Cedyni. W rodzinnej pasiece ma blisko 200 uli.

W pasiecie w Klępiczu Jan Olszański na blisko 200 pszczelich rodzin. Z ulami jednak jeździ po całym województwie, szukanie pożytków nie jest takie proste. Przy tym często zdarzają się kradzieże uli. Dlatego czasami trzeba przez całą noc pilnować pszczelich rodzin.

Ten rok Jan Olszański ocenia jako dobry. Twierdzi, że początek roku nie był sprzyjający. Susza spowodowała, że pszczoły nie zebrały tak dużo miodu rzepakowego, jak można było się spodziewać. Problem był również ze zbiorem miodu akacjowego.

- Nasz region słynie z miodów akacjowych, tymczasem słońce akację w tym roku dosłownie spaliło, pszczoły kwiatami akacji mogły się cieszyć raptem kilka dni – tłumaczy.

Podobnie jest z miodem lipowym, w tym roku pszczoły również nie zrobiły go zbyt wiele. Druga połowa roku była na szczęście bardziej łaskawa dla pszczelarstwa. Nie brakowało pożytków z gryki, facelii, czy wrzosu.

- Oceniam ten rok jako dobry – mówi Jan Olszański.

Pszczelarz z Klępicza jest jednym z najbardziej znanych fachowców w naszym regionie, często reprezentuje Województwo Zachodniopomorskie na międzynarodowych imprezach oraz targach. „Akacjowy miód cedyński” produkowany w pasiecie Jana Olszańskiego wpisany został na Listę Produktów Tradycyjnych.