Rekordowo niskie temperatury, z którymi mamy do czynienia w ostatnich dniach, skłaniają do podkręcenia kaloryferów. To zwykle oznacza wyższe rachunki za energię i ciepło. O wysokości tych kosztów w największym stopniu decyduje sposób, w jaki ogrzewamy nasze domy czy mieszkania. Z przeprowadzonej przez ekspertów Fortum analizy wynika, że w czasie mrozów najmniej na ogrzewanie wydadzą odbiorcy ciepła sieciowego. Najwięcej zaś zapłacą ci, którzy do celów grzewczych wykorzystują energię elektryczną w standardowej taryfie G11.


W analizie porównane zostały uśrednione tygodniowe koszty ogrzewania domu jednorodzinnego o powierzchni 120 m.kw. przy średniej dobowej temperaturze nieprzekraczającej -8°C. Właściciel takiego domu, korzystający z ciepła sieciowego, zapłaci najniższy rachunek – ok. 320 zł. Z nieco wyższymi kosztami muszą liczyć się ci, którzy ogrzewają swoje domy gazem ziemnym. W tym przypadku średni koszt tygodniowy może wynieść ok. 375 zł. Co zaś w sytuacji, gdy ktoś mieszka w miejscu, gdzie nie dochodzi sieć ciepłownicza lub z różnych powodów nie ma dostępu do ogrzewania gazowego? Pomijając szkodliwe dla środowiska spalanie w indywidualnych piecach różnego rodzaju odpadów, rozwiązaniem może być ogrzewanie elektryczne.

Z najwyższymi kosztami ogrzewania elektrycznego muszą się liczyć klienci standardowej taryfy G11. W ich przypadku ogrzanie 120-metrowego domu przy średniej temperaturze -8°C oznacza tygodniowy wydatek w wysokości nawet 890 zł. Nieco mniej zapłacą ci, którzy zdecydowali się skorzystać z wprowadzonej przez rząd taryfy antysmogowej G12as. Tu koszt wyniesie ok. 612 zł. Najmniej za ogrzewanie elektryczne zapłacą z kolei odbiorcy korzystający z oferty antysmogowej Fortum. Koszty tygodniowe wyniosą w tym przypadku ok. 540 zł. Taki klient zapłaci 40% mniej względem taryfy G11 i może zaoszczędzić także około 70 zł tygodniowo w porównaniu z innymi taryfami antysmogowymi.

- Ciepło sieciowe jest jedną z najtańszych i najbardziej przyjaznych dla środowiska opcji na ogrzanie domu. Nadal jednak wiele osób korzysta z nieekologicznych źródeł ciepła – w takich mroźnych dniach spalają w domowych piecach słabej jakości węgiel, a nawet odpady. To rozwiązanie jest tanie, ale fatalne dla środowiska - komentuje Jacek Ławrecki, rzecznik prasowy firmy Fortum. - Na pewno zdrowszą, choć droższą alternatywą jest ogrzewanie elektryczne. Możemy jednak ograniczyć koszty takiego ogrzewania, analizując propozycje rożnych dostawców i wybierając najkorzystniejszą cenowo ofertę - dodaje Jacek Ławrecki.