Nie masz pewności, czy grzyb, na jakiego natknąłeś się w lesie jest jadalny? Najlepsza zasada zbierania grzybów jest taka: nie znasz, nie bierz. Jeśli jednak ktoś chce się tylko upewnić, to może wybrać się do gryfińskiego sanepidu.


Takiej ilości grzybów w naszych lasach nie było od lat. Aura sprzyja, a grzybiarze mają masę radości. Prawdziwki, koźlarze, podgrzybki, kanie, rydze – można wymieniać w nieskończoność gatunki, po jakie sięgają miłośnicy grzybów. Na terenie powiatu gryfińskiego od lat nie zarejestrowano żadnego zatrucia, ale nie oznacza to, że można do koszyków brać grzyby, których nie jesteśmy pewni.

Najlepszą zasadą zbierania grzybów jest taka, która mówi, że jeśli nie znasz, nie bierz.

Potwierdza to Wioletta Rożko z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gryfinie. Każda placówka sanepidu ma wśród pracowników osoby, które mają uprawnienia klasyfikatorów grzybów. Co to oznacza?

- Każdy grzybiarz, który chce się upewnić, czy zebrane przez niego grzyby są jadalne, może do nas przyjść. Sprawdzimy je – tłumaczy Wioletta Rożko.

Wczoraj dyżury klasyfikatorów grzybów w gryfińskim sanepidzkie zostały zawieszone, powodem jest choroba klasyfikatorów. Nie oznacza to jednak, że grzybiarz pozostawiony będzie bez pomocy.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z grzyboznawcami, jeśli tylko zajdzie konieczność, skontaktujemy z nim grzybiarza mającego wątpliwości – mówi Wioletta Rożko.
W razie wątpliwości grzyby można sprawdzić w każdej jednostce powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Zarówno w Gryfinie, jak i w Pyrzycach, Myśliborzu, czy też Choszcznie