Ma niespełna 40 lat, ale zalazł już wielu osobom za skórę. Kilka dni temu po raz kolejny wszczął potężną awanturę. Jak mówią świadkowie, była bijatyka a pokrzywdzonymi byli starsi ludzie. „Nie można się temu przyglądać” - mówi nam mieszkanka Morynia. Policja o sprawie wie, ale czeka na decyzję sądu.

Do sporej awantury przepełnionej agresją doszło w ubiegły weekend w centrum Morynia. W jednym z bloków w centrum miasta mieszka starsze małżeństwo.
- W życiu wiele przeszli i zasługują na spokój – mówi jeden z sąsiadów.
Tymczasem coraz częściej stają się ofiarami agresywnych zachowań mężczyzny, który ma niespełna czterdzieści lat. Pojawia się w bloku regularnie i za każdym razem wszczyna potężne awantury. Kilka dni temu zaatakował starsze małżeństwo.
- Wykrzykiwał, że ich pozabija – mówią świadkowie.
Twierdzą też, że nie jest to pierwszy raz, kiedy agresor grozi śmiercią. Jakby tego było mało, napastnik jest synem atakowanego małżeństwa.
- Policja wie o tej sprawie, już kilka razy zabierali tego agresywnego mężczyznę, ale po kilku dniach wracał i sytuacja się powtarza. Nie można dłużej czekać, bo dojdzie to do nieszczęścia, ten człowiek jest w stanie zrealizować swoje groźby – mówią sąsiedzi.

Ma wyrok w zawieszeniu

Mieszkańcy Morynia boją się o sąsiadów i samych siebie. Agresywny mężczyzna potrafi dopiec każdemu. Policja wie o sprawie, jak nas informuje Bogumił Prostak, rzecznik gryfińskiej komendy policji, mężczyzna jest pod stałym nadzorem dzielnicowego.
- Ma założoną niebieską kartę, zdajemy sobie sprawę z problemów, jakie stwarza. Dodatkowo objęty jest nadzorem kuratora sądowego – tłumaczy oficer prasowy.
Po kolejnych wybrykach niepokornego mężczyzny zostały podjęte działania, mające na celu odizolowanie go. Jak się dowiadujemy, agresor ma wyrok w zawieszeniu i właśnie do sądu wpłynął wniosek o odwieszenie kary, co grozi odsiadką za kratkami.
- Czekamy na decyzję sądu w tej sprawie – mówi Bogumił Prostak.
Dowiedzieliśmy się również, że mężczyzna siejący na osiedlu postrach, ma problemy alkoholowe. Do aktów agresji dochodzi wówczas, kiedy jest po spożyciu.
Rafał Remont