Piłkarze Marca Wilmotsa w pierwszej połowie byli nieskuteczni - worek z bramkami rozwiązali dopiero po przerwie. Czerwone Diabły meldują się w ćwierćfinale Euro 2016

Ostatni raz w meczu o punkty spotkali się w 1982 roku. W fazie grupowej mundialu w Hiszpanii padł remis 1:1. Od tego czasu piłkarze Węgier i Belgii grali ze sobą trzykrotnie w meczach towarzyskich - za każdym razem górą były Czerwone Diabły. Pierwsze kłopoty Węgrów zaczęły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na stadionie w Tuluzie. Kontuzji podczas rozgrzewki doznał László Kleinheisler. Na pozycji rozgrywającego, piłkarza Werderu Brema zastąpił Ádám Pintér. Marc Wilmots nie eksperymentował w składzie i wystawił dokładnie tę samą jedenastkę, która wygrała ostatni mecz w grupie ze Szwecją (1:0). Pierwsze minuty pokazały, że Belgowie już na dobre dotarli na turniej do Francji. Od razu narzucili wysoki pressing, a Węgrzy po ludzku spanikowali. O ile nie dali sobie strzelić szybko gola z gry, z pomocą Belgom przyszedł rzut wolny. W 10. min Kevin de Bruyne idealnie dośrodkował na głowę Tobiego Alderweirelda, który nie miał dylematu, jak pokonać Gabora Kiraly’ego. Kluczowe podanie skrzydłowego Manchesteru City pomogło mu wyjść na pierwsze miejsce w klasyfikacji asystentów. Pięć minut później sam mógł strzelić gola, ale w sytuacji sam na sam, strzelił wprost w legendarne dresy węgierskiego bramkarza. W 36. minucie z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Później dobre sytuacje marnowali Dries Mertens i Eden Hazard. Węgrzy swoje pięć minut mieli dopiero po godzinie gry. Najpierw z dystansu strzelił Pinter, rykosztet sprawił, że piłka o mało nie wylądowała za wysoko położony kołnierz Thibaut Courtois. W 68. minucie Węgrzy dobrze rozegrali rzut wolny. Na dalszym słupku niepilnowany był Ronald Juhasz, który półwolejem powinien dać remis. Piłkarze Storcka zaczęli nabierać wiatru w żagle, a w piratów zabawili się Michy Batshuayi i Eden Hazard. Pierwszy - trzy minuty po wejściu - wykorzystał podanie Hazarda. Potem pięknym strzałem prawą nogą z przedpola karnego popisał się gwiazdor Chelsea Londyn. Czwartego gola, już w doliczonym czasie gry, dołożył drugi rezerwowy. Sam na sam wykorzystał Yannick Carrasco. Belgowie po wygranej z Madziarami z południa Francji lecą na północ, gdzie w ćwierćfinale czeka reprezentacja Walii.