Przez grupę przewinęło się już ponad stu biegaczy. Właśnie ruszył kolejny projekt gryfińskiego Wieczornego Biegania, nazywa się Dwa Mosty. Rozmawiamy z inicjatorem biegowych wypraw, Łukaszem Martyniakiem.

Ile osób liczy grupa wieczornego biegania w Gryfinie?

- Trudno to policzyć.

Dlaczego?

- Biega wiele osób, ale nie zawsze każdy z grupy może poświęcić jej czas. Jest spora rotacja, a to ktoś musi być w pracy, a to zostać z dzieckiem… zwykle na wspólne, wieczorne bieganie zbiera się około 30 osób. Przez dwa lata sądzę, że przez to grono przewinęło się minimum 120 osób.

Jesteś inicjatorem powstania grupy wieczornego biegania. Dlaczego ją stworzyłeś? Nie lubisz biegać sam?

- Nigdy nie lubiłem biegać. Pograć w piłkę nożną, lub kosza tak, ale nie rozumiałem, po co biegać bez celu. W piłce masz bramki, w koszykówce punkty, a tu biegniesz i.... nic. Ale 2 lata temu przekroczyłem magiczną granicę 100 kg wagi i stwierdziłem, że warto w końcu coś z tym zrobić.

I zdecydowałeś się na bieganie?

- Na wyjścia na basen jakoś nie mogłem się zmobilizować i tak mijały kolejne tygodnie. Więc postanowiłem biegać, ponieważ to w sumie najłatwiejsza forma ruchu: zakładasz buty i biegniesz.

Ale wymaga też systematyczności, a niektórzy mają problem z mobilizacją.

- Podejrzewałem, że mój entuzjazm może wystarczyć na jeden do dwóch biegów, no może trzech i to będzie wszystko. Więc postanowiłem zrobić wszystko, aby było mi trudniej wycofać się z tego planu. Oświadczyłem całej rodzinie, że w zaczynam biegać następnie ogłosiłem publicznie, że w wieczorami ruszam do biegania. Założyłem nawet blog, aby było mi trudniej się wycofać. Ale wiedziałem, że to mało i że fajnie byłoby to robić z kimś, zawsze jest raźniej, no i łatwiej się mobilizować.

Taka jest geneza powstania gryfińskiej grupy?

- Tak. Widziałem, że w tamtym czasie sporo takich grup powstaje w dużych aglomeracjach, jak chociażby Wieczorne Bieganie w Szczecinie i stwierdziłem: spróbujmy w Gryfinie, może w naszym mieście jest więcej takich osób jak ja. Założyłem wydarzenie na Facebooku, okazało się, że jest spore zainteresowanie akcją wśród znajomych i na pierwsze spotkanie przyszło 10 osób.

I tak biegacie już od dwóch lat.

- To prawda, nasze bieganie ma już dwa lata. Co jakiś czas pojawiają się nowe osoby w grupie, ostatnio projekt trochę się rozrósł, bo przed wieczornym bieganiem startuje "Projekt dwa mosty”.

Czym jest ten projekt?

- Jest skierowany do osób, które myślały nad bieganiem, ale miały obawy co do długości dystansu lub szybkości biegu. Tutaj skupiamy się jedynie na tym, aby przez godzinę się poruszać po parku. Zatem pracujemy nad wytrzymałością, truchtamy, maszerujemy, etc.

Dlaczego taka nazwa?

- Ilość spotkań jest ograniczona do 13 biegów, dzięki temu poznajemy swoje możliwości. Przez 12 spotkań widujemy się w parku i pracujemy nad naszą formą. Wisienką na torcie będzie ostatni, trzynasty bieg. Wtedy biegniemy od mostu Gryfino do Mescherin, w dwie strony to jest 6 km, dystans ten będziemy starali się pokonać bez przystanków. Stąd nazwa „Dwa Mosty”.

Takie spotkania biegowe integrują mieszkańców miasta?

- Wydaje mi się, że im dłużej biegamy, tym więcej pojawia się nowych osób. Spore grono biegaczy włącza się w akcje, które organizujemy jak np. Wieczorny Bieg Niepodległości, czy bieg charytatywny dla Piotrusia.

Masz satysfakcję, że po dwóch latach wciąż biegasz i że wciąż masz towarzyszy?

- Tak naprawdę to dzięki nim ciągle biegam, dzięki nim w tym roku pobiegłem swój pierwszy półmaraton.

A kiedy będzie pierwszy maraton?

- Nie wiem, nie sądzę, aby to był 2017 rok, ale zastanawiam się nad półmaratonem w Berlinie.

Więcej o projekcie Dwa Mosty tutaj: https://www.facebook.com/events/1809855889271840/

 

 

Rafał Remont