To był mecz jesieni – na stadionie w Moryniu zmierzyły się dziś dwie czołowe drużyny okręgówki, obie walczą o awans do IV ligi. Gospodarze na boisku przeważali, częściej utrzymywali się przy piłce, ale brakowało ostatniego podania, a piłkarze z Trzebiatowa czekali na kontry i na szansę wyprowadzenia zwycięskiej akcji.

To był mecz pełny dramaturgii. Obie drużyny chciały zdobyć komplet punktów, które umocniłyby w czołówce tabeli. Już od początku meczu inicjatywę na boisku przejęła drużyna Morzycka, gospodarze dominowali w środkowej części boiska, dłużej utrzymywali się przy piłce. Brakowało jedynie ostatniego podania, które otwierałoby drogę do zdobycia bramki. Goście, Intermarche Rega-Trzebiatów w pierwszej odsłonie meczu tylko raz zagroziła bramce Morzycka... ale swoją szansę wykorzystała. Na listę strzelców wpisał się stary boiskowy wyga, Jarosław Jarecki i do szatni goście schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

W drugiej części pojedynku obraz gry się nie zmienił. Morzycko przeważało, team z Trzebiatowa czekał na okazję do kontry i się doczekał. Na kwadrans przed końcem meczu gospodarze przeprowadzili szybką, dwójkową akcję i zawodnik z Trzebiatowa miał praktycznie pustą bramkę, ale nie trafił w światło bramki.
Morzycko atakowało, w doliczonym czasie gry gospodarze przeprowadzili akcję, dośrodkowanie z lewego skrzydła wpadło w pole karne, a tam znakomicie odnalazł się doświadczony Maciej Ropiejko, który fantastycznym strzałem wpakował piłkę do bramki rywali!

Po strzelonej bramce sędzia nie wznowił już spotkania i zakończył mecz. Potyczka Morzycka z Intermarche Regą-Trzebiatów zakończyła się remisem 1:1.