Przyznaje, że nigdy wcześniej nie grał w klubie, w jakim byłaby tak dobra atmosfera jak w Morzycku. Dmytro Donos, strzelec trzech bramek w meczu z Regą mówi jednak, że może dojść do sytuacji, kiedy nie wyjdzie na czwartoligowe boisko.


W meczu z Regą nie mógł zagrać kapitan Morzycka, Maciej Ropiejko. Wydawało się, że to duże osłabienie jedenastki z Morynia, tymczasem na wysokości zadania stanął Dmytro Donos, napastnik z Ukrainy, który ustrzelił hattricka.

- Grało się średnio - mówi piłkarz. - Przeciwnik więcej grał piką pomiędzy obrońcami i musiałem z Jackiem biegać pomiędzy nimi. Ale kiedy wychodziliśmy z kontrą nie mieli szans – dodaje.

Dmytro, czy też Dima (jak mówią na niego koledzy z drużyny) przyznaje, że mecz w Trzebiatowie na długo pozostanie w jego pamięci. Strzelił trzy bramki dając zwycięstwo z bardzo trudnym rywalem.

- Jakby mi ktoś powiedział na trzy godziny przed meczem, że tak się stanie, to bym nie uwierzył –uśmiecha się Dima.

Już w najbliższy weekend kolejny mecz, tym razem przeciwnikiem będzie Mierzynianka Mierzyn, ewentualnym zwycięstwem Morzycko przypieczętuje awans do IV ligi.

- Trzeba wygrać i na ostatni mecz jechać nie myśląc o innych rywalach – mówi Dmytro Donos.

Czy gra pod presją pod nieobecność Macieja Ropiejki?

- Żadnej presji nie ma, wychodzę i gram. Z Maćkiem na pewno całej drużynie gra się lepiej, to w końcu kapitan, ale każdy wie co ma robić na boisku i gra swoje – tłumaczy.

Nie wiadomo, czy bohater ostatniego meczu w przyszłym sezonie będzie regularnie występował w barwach Morzycka. Jak wyjaśnia, studiuje na Akademii Morskiej i nie może wykluczyć, że jeśli zajdzie konieczność, to wypłynie w rejs. O zmianie barw klubowych jednak nie myśli:
- Nigdy nie grałem w takim klubie, w Morzycku jest dobra atmosfera – mówi Dima Donos.