Ma 17 lat, w meczu z Iskrą Golczewo zerwał więzadła krzyżowe. Dzisiaj przejdzie specjalistyczny zabieg rekonstrukcji, ale czeka go długa rehabilitacja. Władze klubu liczą na pomoc, wesprzeć zawodnika może każdy.


Jest wychowankiem klubu. W barwach Morzycka zagrał już tak dużo spotkań, że trudno sobie wyobrazić kadrę bez jego obecności. Jacek Prohorecki ma zaledwie 17 lat, ale jest zawodnikiem, któremu przyglądają się łowcy talentów z zachodniej części Polski. Zwykle gra w pomocy, czasami daje się we znaki rywalom jako skrzydłowy.

- Jest bardzo zdolny, dobrze ułożony – mówi Radosław Janicki, prezes Morzycka. – Zawsze stawialiśmy go jako przykład wobec innych zawodników – dodaje.

Jacek Prohorecki złapał fatalną kontuzję, w meczy z Iskrą Golczewo zerwał więzadła krzyżowe. Dzisiaj przejdzie operację, więzadła zostaną poddane rekonstrukcji. Jest duża szansa, że wróci za kilka miesięcy do gry. Wiele jednak zależy od tego, jak będzie przebiegała późniejsza rehabilitacja. A ta jest kosztowna.

- Potrzeba minimum pięć, sześć tysięcy złotych – zdradza Radosław Janicki.

Klub chce wesprzeć Jacka na tyle, na ile będzie mógł. Działacze liczą na kibiców i przyjaciół. Chcą zorganizować zbiórkę, by zdobyć pieniądze na rehabilitację dla piłkarza.

- Marzy się nam jego szybki powrót do zdrowia – mówi Radosław Janicki.