Dyskusja na temat handlu przed Biedronką w centrum Gryfina toczy się od dobrych kilku lat. Bazarek ten ma swoich zwolenników i przeciwników. Polemika przybiera na sile zwłaszcza w okresach przedświątecznych, kiedy handlowcy – nie tylko w Gryfinie – notują wzrost obrotów.

Osoby krytykujące handel przy Biedronce najczęściej wskazują, że to mało estetyczny obrazek i że miejsce to powinno być wizytówkę miasta, a nie zbiorowiskiem byle jakich stoisk z mydłem i powidłem, szpecących centrum Gryfina. Pudła z towarem, kartony różnej maści, kramy i kramiki to kiepska reklama ładnego skądinąd miejsca, często odwiedzanego przez gryfinian i przyjezdnych (estetyczne ławeczki, niedaleko plac z fontanną). Zwłaszcza że towar ten można wystawić na miejskim targowisku, na którym jest sporo wolnych miejsc. Zwolennicy zaś twierdzą, że jeśli jest popyt na taki towar, jaki oferują sprzedawcy, i to właśnie w tym miejscu, to im to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, klienci Biedronki po drodze zrobią potrzebne zakupy na ryneczku tuż obok; zaoszczędzą czas i nierzadko pieniądze.

- Jestem przekonany, że gdyby ci ludzie nie musieli, nie staliby cały dzień z towarem na dworze, bez względu na pogodę – mówi jeden z zapytanych klientów kramiku przy Biedronce. – A oni stoją, czy pada deszcz, czy jest mróz i wiatr, czy wręcz przeciwnie, duchota i upał. Ktoś im tego zazdrości? Handlują, bo muszą z czegoś żyć. A że tu jest lepsza lokalizacja i więcej klientów niż na miejskim targowisku, to nie ma się czemu dziwić, że z dwojga złego wybrali lepsze dla siebie miejsce. Fakt, trzeba przyznać, że niezbyt to schludnie wygląda. Właścicielem terenu jest PSS i bodajże w ubiegłym roku wzdłuż placu namalowano białe szerokie linie, żeby sprzedawcy nie wychodzili ze swoim towarem poza wyznaczone granice. Ale w okresie przedświątecznym przybywa handlujących, no i ustawiają swój towar, gdzie się da. Ale mnie to nie przeszkadza, właśnie kupiłem kilka ładnych i niedrogich prezentów pod choinkę.

- Kiedyś ryneczek był na skwerku przy skrzyżowaniu ulicy Chrobrego i 1 Maja – przyłącza się do rozmowy starsza pani. – Przeniesiono go w miejsce obecnego targowiska, bo podobno szpecił centrum miasta. A ten bazar przy Biedronce to jest ozdoba Gryfina? Dlaczego burmistrz nie interweniuje i nie zrobi porządku? Nie jest co prawda właścicielem tego terenu, ale jest przecież gospodarzem całej gminy. No to niech zajmie się sprawą po gospodarsku. Tak, żeby nie ukrzywdzić nikogo, ale żeby był porządek jak należy.

Nie opowiadamy się po żadnej stronie tej polemiki, jednak wciąż trwająca dyskusja dowodzi, że czas najwyższy uporządkować ten temat; w trosce zarówno o sprzedawców w centrum miasta na placu przy Biedronce, jak i na miejskim targowisku. No i z korzyścią dla klientów. I sprzedający, i kupujący są to, w większości, mieszkańcy gryfińskiej gminy, którzy mają prawo oczekiwać od obecnego włodarza realizacji hasła z kampanii wyborczej: „Mam pomysł na Gryfino”.

Maria Piznal