Jednym z eksponatów Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej im. Franciszka Grasia w Drezdenku jest bykowiec wykonany z... penisa wołowego. To udało się ustalić dopiero po niemal 30 latach. - Po przeprowadzeniu wywiadów i rozpytywania się u różnych źródeł ustaliliśmy, że jest on wykonany z penisa wołowego - mówi Ewa Kułakowska, dyrektor muzeum.

Jest to jedna z pierwszych rzeczy, które trafiły do muzeum
Z dokumentacji Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej im. Franciszka Grasia w Drezdenku wynika, że jest to jedna z pierwszych rzeczy, które trafiły do muzeum na początku jego istnienia. Było to w roku 1988. Przedmiot sam w sobie jest tak oryginalny, że nikt nie wpadł na to co to właściwie jest. Ma jakieś pół metra długości. - To jest bykowiec, czyli coś do bicia człowieka, albo zwierzęcia. W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że on jest wykonany z jakiegoś specyficznego drewna. Potem zwróciliśmy uwagę, że on się jakoś tak zgina i zaczęliśmy szukać wyjaśnienia - tłumaczy Ewa Kułakowska.

Usunęłam go z ekspozycji, bo ludzie jakoś tak dziwnie patrzyli

Po przeprowadzonych wywiadach, rozpytywania się u różnych źródeł ustalono, że jest on wykonany właśnie z penisa wołowego. - Jest on z czasów okupacji hitlerowskiej to już swoje lata ma i powinno być już to stwardniałe. Ale nie wiemy tego czy wschodni, czy też zachodni okupanci wykorzystywali ten bykowiec do bicia i utrzymywania porządku - dodaje dyrektor muzeum. Nie jest to jedyny bykowiec, który znajduje się z muzeum w Drezdenku. Ale tylko ten wykonany jest z penisa byka. - Usunęłam go z ekspozycji, bo ludzie jakoś tak dziwnie patrzyli - z uśmiechem na twarzy mówi Ewa Kułakowska.

Kupuje się psom do gryzienia

Przedmioty tego rodzaju można nabyć też w sklepach zoologicznych. jako gryzaki dla psów. - Są tam zasuszone penisy, które kupuje się psom do gryzienia i one wyglądają bardzo podobnie. O tym powiedział nam hodowca psów - tłumaczy Kułakowska. Ale ten bykowiec najprawdopodobniej służył do wprowadzania dyscypliny, czy do bicia. Skąd ten wniosek? - W tamtych czasach (czasy okupacji podczas II wojny światowej, przyp. red.) nikt nie zawracał sobie głowy preparowaniem tego typu przysmaków dla psów - wyjaśnia szefowa muzeum.