Od lat marzyli o inwestycji drogowej, chcieli dojeżdżać do swoich domów bez konieczności omijania dziur i grzęźnięcia w błocie. Teraz śmieją się przez łzy widząc, co powstaje za ich oknami.


Inwestycja w podchoszczeńskich Oraczewicach jeszcze się nie zakończyła, ale już teraz widać, jak będzie wyglądał profil drogi. Z pozoru jest ładna, poszerzona jezdnia umożliwi swobodny dojazd do domów. Może jednak być problem ze zjechaniem z drogi na teren posesji, ponieważ w niektórych miejscach jest ona wyższa niż tereny posesji nawet o 80 centymetrów.

- Mój sąsiad będzie miał nawierzchnię drogi na wysokości klamki drzwi wejściowych do swojego domu – mówi jeden z mieszkańców Oraczewic.

Z niepokojem spogląda na to, co dzieje się za jego oknami. W drodze nie ma żadnej kanalizacji deszczowej, woda ma odpływać do pobliskiego rowu melioracyjnego.

- Problem w tym, że rów ten jest tylko na papierach, w rzeczywistości teren jest zaorany i woda nie będzie miała gdzie odpływać – mówi.

Podobnego zdania są inni mieszkańcy niewielkiej miejscowości. Nie mają wątpliwości: skoro droga jest o blisko metr wyżej od ich posesji, to na pewno deszczówka będzie zalewała ich podwórza.

- Czekamy, aż skończą i wołamy telewizję. Projektant będzie sławny – komentują mieszkańcy okolicy oglądając zdjęcia.

W sieci zawrzało. Mieszkańcy Oraczewic publikują zdjęcia pokazując, jak budowana jest droga za publiczne pieniądze. Na fotografiach widać słupki z oznaczoną wysokością. Sięga ona do polowy stojących wzdłuż drogi ogrodzeń.