Do zdarzenia doszło kilka miesięcy temu w Radziszewie. Ktoś rozstawił wnyki, w które wpadł bóbr. Zwierzę niestety nie przeżyło. Prokuratura Rejonowa w Gryfinie prowadziła postępowanie w sprawie, ale śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie wykryto sprawcy.

 

Kilka miesięcy temu miłośnicy zwierząt działający przy Fundacji Na Rzecz Zwierząt „Dzika Ostoja” zostali poproszeni o pomoc w ratowaniu życia bobra. Jak się okazało, zwierzę objęte w Polsce ochroną, wpadło w sidła. Niestety bobra nie udało się uratować, zwierzak zginął w męczarniach.

Michał Kudawski, który zajmuje się ratowaniem dzikich zwierząt, mówił nam wówczas, że podczas interwencji pojawił się mężczyzna, który przyznał w obecności świadków, że to on ustawił wnyki, ponieważ bobry niszczyły mu rośliny. Nie ogrodził dobrze terenu, ale postanowił zastawić sidła.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Gryfinie, ale postepowanie zostało umorzone ze względu na niemożliwość wykrycia sprawcy. Ta decyzja nie spodobała się osobie składającej zawiadomienie, odwołała się od tej decyzji a Prokuratura Okręgowa w Szczecinie uznała, że umorzenie nie było zasadne.

- Cieszę się, że ta sprawa nie została jeszcze zakończona – mówi Michał Kudawski z fundacji. – Polskie prawo niestety nie jest doskonałe, podejrzany może zmieniać zdanie i wycofać się ze zeznań, świadek już nie. Kiedy ratowaliśmy bobra, na posesji u mężczyzny była policja, funkcjonariusze też słyszeli, jak mówił, iż to on zastawił wnyki. Potem się z tego wycofał – tłumaczy.

Dzięki decyzji Prokuratury Okręgowej temat uśmiercenia bobra znów wróci do prokuratury w Gryfinie.

 

Foto: Fundacja Dzika Ostoja