W samorządach mają zniknąć stanowiska asystentów i doradców. Już w listopadzie automatycznie wygasną tego rodzaju umowy, oznacza to, że swojego asystenta straci m.in. burmistrz Choszczna, czy też wójt Krzęcina.


Za przyjęciem nowelizacji ustawy o pracownikach samorządowych (autorstwa Kukiz'15) głosowało 263 posłów, 164 było przeciw, a 8 posłów wstrzymało się od głosu. Z ustawy znikną przepisy, na podstawie jakich burmistrzowie, wójtowie, prezydenci miast, starostowie czy marszałkowie mogli zatrudniać osoby na stanowiskach doradców i asystentów w liczbie od 3 do 7 osób (w zależności od wielkości jednostki samorządu terytorialnego). Nowe przepisy mają obowiązywać w ciągu 30 dni po ogłoszeniu, w praktyce oznacza to, że prawdopodobnie już w listopadzie automatycznie wygasną umowy wspominanych doradców i asystentów.

- W naszej gminie nie mamy takich stanowisk – mówi krótko o sprawie wójt Widuchowej, Anna Kusy-Kłos.

W tym samym tonie nie może się jednak wypowiedzieć wielu innych włodarzy. W Choszcznie burmistrz ma asystenta do Spraw Promocji i Wizerunku Gminy. Wójt Krzęcina stworzył podobne stanowisko. Obaj asystenci mają jedne z wyższych zarobków w urzędach. Tymczasem nawet „koledzy” uważają, że są to stanowiska zbędne.

- Skoro jest cały wydział promocji, to po co dodatkowy doradca do spraw promocji? To tylko nic nieznacząca funkcja wynikająca z ukrytych powiązań politycznych – komentuje anonimowo jeden z pracowników UMiG w Choszcznie.

W podobnym tonie wypowiada się opozycja Bogdana Brzustowicza, wójta Krzęcina. W tej niewielkiej gminie także jest asystent do spraw promocji.

- Utrzymanie stanowiska asystenta kosztuje niemało, a jedyna praca, jaką wykonuje jego asystent, to zrobienie kilku zdjęć na imprezach wiejskich i czasami coś napisze na stronę internetową. Nic, czego nie mógłby zrobić zwykły, etatowy pracownik urzędu – dodają.

Według oświadczenia majątkowego, asystent wójta Krzęcina w ubiegłym roku zarobił ponad 61 tys. zł, a to tylko dochody samego asystenta. Do tego należy jeszcze doliczyć koszty, jakie dodatkowo ponosi gmina z tytułu zatrudniania takiego pracownika i utrzymywania stanowiska pracy.

- Dla małego Krzęcina to ogromne obciążenie, nas na to nie stać – komentują mieszkańcy gminy.

Z nowej ustawy się cieszą, uważają, że wygaszenie umowy o pracę miejscowemu asystentowi może wyjść gminie na dobre.

Zmiany w prawie nie muszą jednak doprowadzić do drastycznych zmian. Wielu asystentów i doradców już zapowiada założenie własnej działalności gospodarczej i świadczenie gminom usług jako przedsiębiorcy. W niektórych przypadkach tworzone będą nowe stanowiska pracy, a dotychczasowi asystenci będą mogli startować w konkursach.