Spełnił swoje marzenia choć wiele osób było przeciwnych ich realizacji, obawiając się o życie Pana Aleksandra. On jednak nie poddał się, i choć przygotowania do pierwszej wyprawy transatlantyckiej trwały ponad trzy lata, w końcu polski kajakarz wypłynął w przestworza oceanu Atlantyckiego. O swoim dorobku podróżnika, niebezpiecznych grzywaczach i starciu z rekinem, w czwartkowe popołudnie Aleksander Doba opowiadał zgromadzonym w sali widowiskowej Centrum Kultury w Chojnie gościom.


Pierwszy człowiek w historii, który samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent gościł wczoraj 25 stycznia w Chojnie. Spotkanie z polskim podróżnikiem, kajakarzem, zdobywcą i odkrywcą należało do wyjątkowych, a energiczność jaką emanował Pana Aleksandra udzielała się przybyłym słuchaczom.

Podczas spotkania, zdobywca tytułu "Podróżnika Roku" opowiadał między innymi o przygotowaniach oraz realizacji trzech wypraw transatlantyckich, nastawieniu psychicznym, które sięgało 150% oraz starciu z szalejącym sztormem i nieprzychylnymi mu prądami morskimi, przez które kajakarz na oceanie Atlantyckim spędził o wiele więcej czasu niż zakładał. Nie zabrakło także wspomnień ze spotkania z pięciometrowym rekinem, którego Pan Olek "pogonił" wiosłem oraz z przyjaznymi delfinami.

Łącznie w trzech wyprawach transatlantyckich Pan Aleksander w kajaku spędził rok czasu, choć jak podkreśla Atlantyk w sumie przepłynął pięć razy, ponieważ w pozostałe dwie wyprawy, podróżnik popłynął jachtem.